Ten tekst powstał spontanicznie, po rozmowie z jedną z klientek dzisiaj rano. Tak w zasadzie to temat ‚zdrowego’ stylu życia przewija się w mojej pracy dość często, czy to z klientami czy z osobami z branży czy na imprezach okolicznościowych. Jednak ta dzisiejsza, poranna rozmowa sprawiła, że wprost nie mogłam doczekać się aż usiąde do klawiatury i przeleję troche myśli tutaj, na bloga. Ze zniecierpliwieniem dojechałam do bankowego i dalej na praską stronę Wisły, gdzie mieszkam. Po dordze jeszcze zakupy więc wyobraźcie sobie (przynajmniej te osoby, które coś piszą) jak bardzo mnie roznosiło, chciałam opowiadać Pani kasjerce o tym wszytskim, co kłębi sie w mojej głowie.

Zdrowy styl życia czy targowisko próżności?

Moja obserwacja jest taka, że nie poszło to ani trochę w stronę zdrowego stylu życiu, a stało się raczej jego karykaturą z przerośnięta mięśniówką i poglądami na zdrowie tak jednopłaszczyznowymi jak bicep curl*. Brakuje tutaj rotacji i odniesienia do innych aspektów życia. Fit lajfstajl stał się maszynką do sprzedawnia coraz to nowych produktów i systemów treningowych, których rzekomo potrzebujemy, aby zdrowo żyć. Ja nazwałabym to zjawisko raczej ‚konsumpcjonizmem wyglądu’. To, co często możemy oglądać w social mediach to nieustanne reklamy produktów własnych czy też produktów marek związanych ze ‚zdrowiem’, prezentowanych przez influencerów segemntu fit. Ciągła sprzedaż i karmienie własnego ego owych osób. Nie mówię, że pokazywnie siebie czy też wartościowych treści jest złe, w takich czasach żyjemy. Ja mam wrażenie, że to z czym mamy do czynienia to bardzo agresywne wchodzenie w nasze życie z nieprawdziwym obrazem tego czym jest zdrowie i szczęście, bo o to przecież tutaj chodzi. Zdrowie i szczęście to najwyższe priorytety w życiu każdego człowieka, łatwo jest więc tutaj bazować na emocjach, z czego producenci często korzystają. Rynek w Polsce jest spory, ale wciąż w niewielkim procencie zagospodarowany, tak więc jest o co toczyć bój!

Z kaloryferem czy bez?

Wiecie jak jest dziewczyny, utarło się, że jak się ma pare centymetrów ‚za dużo’ tu czy tam to jest się od razu towarem no…z niższej półki, coś jest z nami nie tak i trzeba ciężko pracować, aby być ‚lepszą wersją siebie’. Trzeba mieć kaloryfer, pośladki jak arbuzy – no wtedy to sie jest okazem zdrowia. To nieprawda, dlatego, że aspektów zdrowia jest bardzo wiele, a kładzenie tak dużej presji na aspekt fizyczności jest sporym nieporozumieniem. Nie potrzebujesz wcale gigantycznej muskulatury, aby być zdrowym i szczęśliwym człowiekiem. Zwróć uwagę na zwierzęta, one nie potrzebują przerzucania ciężarów i dużej mięśniówki, aby być zdrowymi i dobrze funkcjonować. Ich naturalne otoczenie i życie w ciągłym ruchu sprawia, że są sprawne i zdrowe. Oczywiście, że warto o siebie dbać, nie chcę tutaj powiedzieć, że jest inaczej, jednak nasze ‚trenowanie’ zostało powiązane z aspektem wizualnym, a nie sprawnościowym. Nie wiem czy wiesz, ale mięsień prosty brzucha wcale nie jest najważniejszym mięśniem naszego ciała 😉 Ciało nie funkcjonuje w kontekście jednego mięśnia ale ruchu, dlatego dużo ważniejsze i bardziej wartościowe jest myślenie w kategoriach sprawności a nie tylko estetyki.

Dla przyjemności się nie liczy

Ruch jest dla nas naturalny jednak w obecnych realiach urósł do czegoś wręcz niezwykłego i znowu to powtórzę…karykaturalnego. Przebiegnięcie paru kilometrów należy zarejestrować poprzez aplikację, będą na siłowni trzeba koniecznie sie otagować i zrobić zdjęcie przed lustrem w szatni, wycieczka rowerowa z dzieckiem do albumu fit bezwględnie! Ostatnio byliśmy na Moczydle (zespół otwartych basenów) i widzę taki oto obrazek: na jednym boisku chłopaki graja w piłeczkę, czysta radocha i luz – to jest zdrowy styl życia jak najbardziej, nie sądzę, żeby później robiona była seria fotek, na boisku obok młode dziewczyny cykają zdjęcia w fit pozach – czy to jest zdrowe? Odpowiedź pozostawiam Tobie 😉 Kto jest bardziej zdrowy?

No to można to zjeść czy nie?

Jedzenie to temat, który również wzbudza ogromne zainteresowanie, no bo przecież jeść musimy jeszcze bardziej niż ćwiczyć! A skoro musimy no to przecież trzeba wiedzieć co, żeby było fit czyli zdrowe. Nie chcę zagłębiac się tak bardzo w ten aspekt, ponieważ nie jestem dietetykiem jednak moja obserwacja dotycząca zdrowego jedzenia jest taka, że tak jak w przypadku treningu cała otoczka sprawia, że sam temat jedzenia staje się…niezdrowy 😉 Zdrowe jedzenie jest proste – pochodzi z natury, nie z folii, nawet tej z napisem bio, jest przygotowywane ze świeżych, sezonowych produktów w domowych warunkach. Zdrowe jedzenie to nie nowomodne akurat produkty w wysokiej cenie, czasami to najprostsze składniki z warzywniaka pod domem.

Musisz, po prostu MUISZ dzisiaj poćwiczyć!

Kolejna bzdura, dzień bez treningu jest dniem straconym jak wmawiają nam celebryci i boginie instagrama. No cóż przyznam Ci sie do czegoś… otóż od dobrych kilku/kilkunastu dni nie wyciagnęłam swojej maty i nie ćwiczyłam i nie czuję ani trochę, że przegrałam życie. Cieszyłam się po prostu byciem, byciem z rodziną i ze znajomymi i  w naturalny sposób po prostu się poruszłam. Jeździłam na rowerze, pielęgnowałam działkę, robiłam to, co lubię. Trochę po tej działce się porozciągałam, ale to wszystko. Nic więcej. Pełen luz w głowie, bez żadnego muszenia, bez ciągłego gonienia za jakimiś efektami. Zawsze znajdzie się kolejny stopień, na który należy wskoczyć, zawsze kolejny punkt do odchaczenia, ta ciągła pogoń to znamię naszych czasów, nie można po prostu być. Trzeba wciąż za czymś gonić, ja jednak mam na ten temat nieco inne zdanie i wolę raczej być niż nieustannie za czymś gonić. Obecność i uważność to chyba najbardziej zaniedbane obecnie komponenty naszego zdrowia, ponieważ wciąż żyjemy albo tym co było albo w strefie planów.

Łączność ze sobą, z naturą i sztuka odpoczywania

Zdrowie to nie tylko trening i dobre jedzenie. To, czego mi osobiście najbardziej brakuje, a co pojawia się cząstkowo to aspekt odpoczynku i łączności z naturą. Żyjemy w kulcie ciągłej zajętości, brak nam czasu na dolce far niente, czyli słodkie nieróbstwo czy okresy przejściowe, takie jak połóg. Ktoś powie szkoda czasu! A jednak odpoczynek jest bardzo ważny, bez regeneracji nie ma mocy napędowej do wykonywania zadań kolejnego dnia,a skutkiem braku regeneracji jest wypalenie zarówno psychiczne jak i fizyczne. Słyszałaś kiedyś o zespole chronicznego zmęczenia? Jest to furtka do innych, poważniejszych chorób ogólnoustrojowych. Jest sygnałem, że coś zaczyna się dziać. Stres i pobudzenie to mechanizm, który ma nas chronić przed niebezpieczeństwem, jednak ciagły stres jest bardzo destrukcyjny, ponieważ został zaprojektowany na krótki odcinek czasowy, a nie jako stan,w którym nasz organizm ma ciagle funkcjonować. Utrzymująca się dłużej sytuacja tego typu zaczyna wywierać negatywny wpływ na układ współczulny, który jest odpowiedzialny za homeostazę organizmu. Dlatego tak ważne jest odpoczywanie, odłączenie się od elektroniki, przebywanie w naturze oraz dobre kontaty międzyludzkie. To coś, czego nie wypracujesz na treningu, a co może mieć niebagatelne i jak sądzę coraz większe znaczenie dla naszego zdrowia i życia.

No! To się rozpisałam dzisiaj. Daj mi znać co sądzisz w komentarzu. Jakie są Twoje obserwacje i opinia na ten temat? Jeśli chcesz w zrównoważony sposób przejść przez wrzesień zapisz się na 21DNI NA MACIE.

Ściskam,

PS. Jeśli uznasz ten wpis za wartościowy to.. podziel się nim na mediach społecznościowych. Może ktoś czuje się zagubiony i potrzebuje właśnie taki tekst przeczytać?

*ćwiczenie na biceps