Karykatura zdrowego stylu życia, czyli fit lajfstajl

Karykatura zdrowego stylu życia, czyli fit lajfstajl

Ten tekst powstał spontanicznie, po rozmowie z jedną z klientek dzisiaj rano. Tak w zasadzie to temat ‘zdrowego’ stylu życia przewija się w mojej pracy dość często, czy to z klientami czy z osobami z branży czy na imprezach okolicznościowych. Jednak ta dzisiejsza, poranna rozmowa sprawiła, że wprost nie mogłam doczekać się aż usiąde do klawiatury i przeleję troche myśli tutaj, na bloga. Ze zniecierpliwieniem dojechałam do bankowego i dalej na praską stronę Wisły, gdzie mieszkam. Po dordze jeszcze zakupy więc wyobraźcie sobie (przynajmniej te osoby, które coś piszą) jak bardzo mnie roznosiło, chciałam opowiadać Pani kasjerce o tym wszytskim, co kłębi sie w mojej głowie.

Zdrowy styl życia czy targowisko próżności?

Moja obserwacja jest taka, że nie poszło to ani trochę w stronę zdrowego stylu życiu, a stało się raczej jego karykaturą z przerośnięta mięśniówką i poglądami na zdrowie tak jednopłaszczyznowymi jak bicep curl*. Brakuje tutaj rotacji i odniesienia do innych aspektów życia. Fit lajfstajl stał się maszynką do sprzedawnia coraz to nowych produktów i systemów treningowych, których rzekomo potrzebujemy, aby zdrowo żyć. Ja nazwałabym to zjawisko raczej ‘konsumpcjonizmem wyglądu’. To, co często możemy oglądać w social mediach to nieustanne reklamy produktów własnych czy też produktów marek związanych ze ‘zdrowiem’, prezentowanych przez influencerów segemntu fit. Ciągła sprzedaż i karmienie własnego ego owych osób. Nie mówię, że pokazywnie siebie czy też wartościowych treści jest złe, w takich czasach żyjemy. Ja mam wrażenie, że to z czym mamy do czynienia to bardzo agresywne wchodzenie w nasze życie z nieprawdziwym obrazem tego czym jest zdrowie i szczęście, bo o to przecież tutaj chodzi. Zdrowie i szczęście to najwyższe priorytety w życiu każdego człowieka, łatwo jest więc tutaj bazować na emocjach, z czego producenci często korzystają. Rynek w Polsce jest spory, ale wciąż w niewielkim procencie zagospodarowany, tak więc jest o co toczyć bój!

Z kaloryferem czy bez?

Wiecie jak jest dziewczyny, utarło się, że jak się ma pare centymetrów ‘za dużo’ tu czy tam to jest się od razu towarem no…z niższej półki, coś jest z nami nie tak i trzeba ciężko pracować, aby być ‘lepszą wersją siebie’. Trzeba mieć kaloryfer, pośladki jak arbuzy – no wtedy to sie jest okazem zdrowia. To nieprawda, dlatego, że aspektów zdrowia jest bardzo wiele, a kładzenie tak dużej presji na aspekt fizyczności jest sporym nieporozumieniem. Nie potrzebujesz wcale gigantycznej muskulatury, aby być zdrowym i szczęśliwym człowiekiem. Zwróć uwagę na zwierzęta, one nie potrzebują przerzucania ciężarów i dużej mięśniówki, aby być zdrowymi i dobrze funkcjonować. Ich naturalne otoczenie i życie w ciągłym ruchu sprawia, że są sprawne i zdrowe. Oczywiście, że warto o siebie dbać, nie chcę tutaj powiedzieć, że jest inaczej, jednak nasze ‘trenowanie’ zostało powiązane z aspektem wizualnym, a nie sprawnościowym. Nie wiem czy wiesz, ale mięsień prosty brzucha wcale nie jest najważniejszym mięśniem naszego ciała 😉 Ciało nie funkcjonuje w kontekście jednego mięśnia ale ruchu, dlatego dużo ważniejsze i bardziej wartościowe jest myślenie w kategoriach sprawności a nie tylko estetyki.

Dla przyjemności się nie liczy

Ruch jest dla nas naturalny jednak w obecnych realiach urósł do czegoś wręcz niezwykłego i znowu to powtórzę…karykaturalnego. Przebiegnięcie paru kilometrów należy zarejestrować poprzez aplikację, będą na siłowni trzeba koniecznie sie otagować i zrobić zdjęcie przed lustrem w szatni, wycieczka rowerowa z dzieckiem do albumu fit bezwględnie! Ostatnio byliśmy na Moczydle (zespół otwartych basenów) i widzę taki oto obrazek: na jednym boisku chłopaki graja w piłeczkę, czysta radocha i luz – to jest zdrowy styl życia jak najbardziej, nie sądzę, żeby później robiona była seria fotek, na boisku obok młode dziewczyny cykają zdjęcia w fit pozach – czy to jest zdrowe? Odpowiedź pozostawiam Tobie 😉 Kto jest bardziej zdrowy?

No to można to zjeść czy nie?

Jedzenie to temat, który również wzbudza ogromne zainteresowanie, no bo przecież jeść musimy jeszcze bardziej niż ćwiczyć! A skoro musimy no to przecież trzeba wiedzieć co, żeby było fit czyli zdrowe. Nie chcę zagłębiac się tak bardzo w ten aspekt, ponieważ nie jestem dietetykiem jednak moja obserwacja dotycząca zdrowego jedzenia jest taka, że tak jak w przypadku treningu cała otoczka sprawia, że sam temat jedzenia staje się…niezdrowy 😉 Zdrowe jedzenie jest proste – pochodzi z natury, nie z folii, nawet tej z napisem bio, jest przygotowywane ze świeżych, sezonowych produktów w domowych warunkach. Zdrowe jedzenie to nie nowomodne akurat produkty w wysokiej cenie, czasami to najprostsze składniki z warzywniaka pod domem.

Musisz, po prostu MUISZ dzisiaj poćwiczyć!

Kolejna bzdura, dzień bez treningu jest dniem straconym jak wmawiają nam celebryci i boginie instagrama. No cóż przyznam Ci sie do czegoś… otóż od dobrych kilku/kilkunastu dni nie wyciagnęłam swojej maty i nie ćwiczyłam i nie czuję ani trochę, że przegrałam życie. Cieszyłam się po prostu byciem, byciem z rodziną i ze znajomymi i  w naturalny sposób po prostu się poruszłam. Jeździłam na rowerze, pielęgnowałam działkę, robiłam to, co lubię. Trochę po tej działce się porozciągałam, ale to wszystko. Nic więcej. Pełen luz w głowie, bez żadnego muszenia, bez ciągłego gonienia za jakimiś efektami. Zawsze znajdzie się kolejny stopień, na który należy wskoczyć, zawsze kolejny punkt do odchaczenia, ta ciągła pogoń to znamię naszych czasów, nie można po prostu być. Trzeba wciąż za czymś gonić, ja jednak mam na ten temat nieco inne zdanie i wolę raczej być niż nieustannie za czymś gonić. Obecność i uważność to chyba najbardziej zaniedbane obecnie komponenty naszego zdrowia, ponieważ wciąż żyjemy albo tym co było albo w strefie planów.

Łączność ze sobą, z naturą i sztuka odpoczywania

Zdrowie to nie tylko trening i dobre jedzenie. To, czego mi osobiście najbardziej brakuje, a co pojawia się cząstkowo to aspekt odpoczynku i łączności z naturą. Żyjemy w kulcie ciągłej zajętości, brak nam czasu na dolce far niente, czyli słodkie nieróbstwo czy okresy przejściowe, takie jak połóg. Ktoś powie szkoda czasu! A jednak odpoczynek jest bardzo ważny, bez regeneracji nie ma mocy napędowej do wykonywania zadań kolejnego dnia,a skutkiem braku regeneracji jest wypalenie zarówno psychiczne jak i fizyczne. Słyszałaś kiedyś o zespole chronicznego zmęczenia? Jest to furtka do innych, poważniejszych chorób ogólnoustrojowych. Jest sygnałem, że coś zaczyna się dziać. Stres i pobudzenie to mechanizm, który ma nas chronić przed niebezpieczeństwem, jednak ciagły stres jest bardzo destrukcyjny, ponieważ został zaprojektowany na krótki odcinek czasowy, a nie jako stan,w którym nasz organizm ma ciagle funkcjonować. Utrzymująca się dłużej sytuacja tego typu zaczyna wywierać negatywny wpływ na układ współczulny, który jest odpowiedzialny za homeostazę organizmu. Dlatego tak ważne jest odpoczywanie, odłączenie się od elektroniki, przebywanie w naturze oraz dobre kontaty międzyludzkie. To coś, czego nie wypracujesz na treningu, a co może mieć niebagatelne i jak sądzę coraz większe znaczenie dla naszego zdrowia i życia.

No! To się rozpisałam dzisiaj. Daj mi znać co sądzisz w komentarzu. Jakie są Twoje obserwacje i opinia na ten temat? Jeśli chcesz w zrównoważony sposób przejść przez wrzesień zapisz się na 21DNI NA MACIE.

Ściskam,

PS. Jeśli uznasz ten wpis za wartościowy to.. podziel się nim na mediach społecznościowych. Może ktoś czuje się zagubiony i potrzebuje właśnie taki tekst przeczytać?

*ćwiczenie na biceps

 

7 zasad, które pomogą Ci stać się zdrową i zadbaną kobietą

7 zasad, które pomogą Ci stać się zdrową i zadbaną kobietą

Tak naprawdę bardzo nie lubię słów typu: zasady, reguły czy strategie, bo sugerują one coś w pewien sposób sztywnego, a to, o czym dzisiaj piszę wcale takie nie jest. Dlatego, jeśli masz tak jak ja nie zrażaj się tytułem i czytaj dalej.

Tak naprawdę nie ma jedej wspaniałej recepty dla nas wszystkich na to jak żyć zdrowo i szczęśliwie, a moim osobistym zdaniem, może ze względu na branżę, w której pracuję narosło tutaj sporo mitów i to, co widzimy w okół zakrawa o swego rodzaju obsesję, a obsesje jak wiadomo zdrowe nie są 😉 Tak czy inaczej jest pewien zestaw zasad, które stosują w swoim życiu zdrowe i dbające o siebie kobiety. Przeczytasz o nich poniżej.

 

1.Zrezygnuj z nastawienia wszystko albo nic

 

Zamiast wyznaczać sobie od razu gigantyczny cel i szukać wciąż wymówek, że nie masz możliwości go zrealizować postaraj się zrobić tyle ile możesz, wtedy kiedy możesz. Jeżeli nie możesz poświęcić 3 godzin na trening w klubie fitness (bo dojazd, przebieranie, kąpiel i powrót) 10 czy 20 minut treningu domowego jak najbardziej da radę! Osobiście wyznaje zasadę coś jest zawsze lepsze niż nic. Takie nastawienie pozwoli Ci to na wiekszą regularność i poprawi samopoczucie. Cegiełka po cegiełce i naprawdę można sporo zdziałać!

 

2. Potknięcia są częścią procesu

 

Przy każdej wpadce uważasz, że zrobiłaś katastrofalny błąd? To nie prawda! Wpadka nie oznacza zerowania licznika i powrotu na pole ‘start’. Jeśli podjęłaś już decyzję o zmianie i o tym, że chcesz o siebie lepiej zadbać to przygotuj się na wpadki, są naturalnym elementem procesu zmiany. Nie czekaj do jutra albo do poniedziałku tylko kontynuuj to, co zaczęłaś. Zjadłaś pół tabliczki czekolady? No cóż, po prostu przez resztę dnia postaraj się to równoważyć a niżeli uznać, że i tak już nabałaganiłaś więc nic się dzisiaj nie da z tym zrobić. I uwaga nie mam tu na myśli nastawienia typu: ‘O szit! Zjadłam pączka, teraz musze iść i to wszystko spalić’ To jest błędne koło, w którym jedzenie nie jest przyjemnością, a czymś złym. Nieco więcej tutaj.

3. Zaplanuj

 

Pisałam już o tym wielokrotnie, ale planowanie jest bardzo pomocne, oczywiście nie mówię o planowania wszystkiego co do minuty, ale warto zaplanować jadłospis na cały tydzień czy też dni, w które przeznaczymy czas na trening czy akywność. O planowaniu posiłków więcej możesz przeczytać tutaj.

 

4. Znajdź coś, co kochasz!

 

Tak, tak miłośc jest siłą napędową również w przypadku aktywności. Kobiety, które znalazły rodzaj aktywności, którą naprawdę lubią są dużo bardziej regularne, zmotywowane i osiagają lepsze rezultaty, ponieważ znalazły coś, co odpowiada ich unikalnemu stylowi i potrzebom. Traktuj aktywność nie jako coś co musisz wykonać, ale coś co jest dla Ciebie przyjemnością. Na muszeniu raczej daleko nie zajedziesz 😉

 

5. Praktykuj równowagę

 

Nie staraj sie być perfekcyjna. Życie jest zaskakujące, dzieci chorują, dłużej trzeba popracować, popsuty samochód potrafią pokrzyżować najlepiej zaplanowany dzień. Miałaś dzisiaj w planach trening, ale wracasz do domu po 23, bo wydarzyło się coś z powyższej listy? No cóż, ja bym odpuściła, ale wybór należy do Ciebie 😉 To samo tyczy się jedzenia, jeśli na codzień odżywiasz się zdrowo, jesz domowe, odżywcze posiłki to naprawdę nic sie nie stanie od lampki wina i kawałka pizzy w weekend.

 

6. Każdy dzień to wspaniała okazja

 

Bez względu na to, co wydarzyło się wczoraj, dzisiaj to dzisiaj. Warto wstać rano z intencją jak najlepszego dbania o siebie: nawodnienia, poruszania swojego ciała, jedzenia zdrowych, odżywczych posiłków, oddychania pełną piersią. Skup się na tym, co dzieje się teraz, a nie rozpamiętuj, że wczoraj być może powinęła Ci się noga. To tak nie działa, nasz mózg nie rozróżnia tego co jest teraz, od tego co było wczoraj, jeśli wciąż będziesz o tym myśleć no cóż… zdecydowanie nie jest to nawyk zdrowej kobiety 😉

7. Uśmiechaj się

 

Ten punkt chyba nie wymaga komentarza 😉

Tak czy inaczej zdrowe, dbające o siebie kobiety ustalają swoje zdrowie i szczęście priorytetem. Wiedzą, że w ten sposób będą również lepszymi mami, żonami, przyjaciółkami. Robią to, co mogą, aby być zdrowymi, silnymi i zachowywac równowagę.

Masz jakieś swoje sposoby i sugestie? Zostaw mi informację w komentarzu.

PS. Jesli chcesz w praktyce doświadczyć jak działają te zasady dołącz do akcji 21 DNI NA MACIE która rusza we wrześniu! Zapisac możesz się tutaj, akcja jest darmowa.

 

Jak o siebie dbać i pozostać w zgodzie ze sobą?

Jak o siebie dbać i pozostać w zgodzie ze sobą?

Dzisiaj mam dla Ciebie odpowiedź na kolejne pytanie, które otrzymałam od Was: jak dbać o siebie i pozostać w zgodzie ze sobą? Uznałam, że jest ono bardzo interesujące, ze względu na to, że często w życiu robimy coś, czego tak naprawde nie chcemy. A ja jestem zwolenniczką robienia w życiu tego, co się chce, jakkolwiek to zabrzmi. Uważam i głęboko wierzę, że każdy z nas po to ma wolna wolę, aby dokonywac świadomych wyborów, nie tylko na gruncie osobistym czy zawodowym, ale także na gruncie aktywności. Nie oznacza to, że zgodze się z Tobą, jeśli powiesz, że nie chce Ci się ze soba pracować i o siebie dbać. To, co chce powiedzieć to, to, że również w treningu powinniśmy szanować swoje uwarunkowania i predyspozycje zarówno psychiczne jak i fizyczne. Każdy z nas jest inny, unikalny, stworzony do czegos innego, ale jednak wszyscy bezwględnie jesteśmy stworzeni do ruchu. Bez względu na to, czy jesteś instruktorką gry na pianinie czy managerką Twoje ciało tak samo jak moje jest stworzone do ruchu.

Skąd taki mój pogląd?

Kiedyś uważałam, że skoro taki jest trend i tak mówią wszyscy do okoła, to powinnam robić to, co wszyscy.  Dobrze sie uczyłam, poszłam na studia, uczyłam się języków i rozpoczęłam karierę w międzynarodowej korporacji. Nie zadawałam sobie po drodze zbyt wielu pytań o to czy rzeczywiście tego od życia chciałam. Zdążyłam tam popracować kilka miesięcy i praktycznie z dnia na dzień odeszłam. Weszłam do gabinetu kadrowej i oznajmiłam, że dłużej nie dam rady i nie będę tutaj więcej pracować. Myślę, że sporo z nas zna podobne historie, ale czy wiesz jak ta historia przekłada się na grunt tego, jak o siebie dbamy i jak ćwiczymy? Często tak, jak w moi przypadku robimy coś, czego wcale nie lubimy, co nie jest z nami zgodne i… co prawdopodobnie nie przyniesie nam dobrych rezultatów, a może przyniesie ale tylko tymczasowe, dopóki będzie nad nami stał trener personalny i prowadził za rękę jak jeść i co zrobić na treningu. A przecież w absolutnie każdej sferze zycia chodzi o naszą niezależność. Dlatego czas spędzony na bieżni z poczuciem tego, że wcale tego nie lubisz albo cokolwiek innego z takim poczuciem nie będzie Ci służyć.

Moja odpowiedź

Moją odpowiedź znajdziesz w filmiku poniżej, zapraszam Cie również do pobrania arkusza z pytaniami, które pomogą Ci ustalić jaka aktywność jest dla Ciebie najlepsza.

 

 

Daj mi znać jak jest u Ciebie? Zgodzisz się ze mną?

 

 

 

Jak zacząć ćwiczyć? Jak wrócić do aktywności i przy niej wytrwać?

Jak zacząć ćwiczyć? Jak wrócić do aktywności i przy niej wytrwać?

Ok, moja droga bardzo długozastanaiałam się jaka ten blog/miejsce w sieci ma przybrac formę, aby był dla Ciebie użyteczny to po piersze, a dla mnie łatwy w prowadzeniu i abym wiedziała, że treści, które tworzę nie trafiają w… próżnię! Jakiś czas temu przeprowadziłam wśród Was ankietę, na którą dostałam mnóstwo odpowiedzi, za które baaaardzo dziekuję. To one stały się motorem do tego, aby trochę zmienić kierunek, ponieważ po pierwsze zobaczyłam z czym macie problem, a po drugie zauważyłam w jaki sposób w największym stopniu korzystacie z treści w internecie.

Dlatego od teraz trochę zmieniamy formę – oprócz wpisów pojawiać się będą również filmiki, które równolegle będzie można zobaczyć i odsłuchac również na youtubie i moim facebooku. Dodatkowo przygotowywac będę (od razu zaznaczam, że nie zawsze) materiały w postaci wszelakiej.

Odcinek 1: tytuł jak…w tytule tego posta 😉

 

Materiały do dzisiejszego filmiku możesz pobrać tutaj

Znasz kogoś, kto chciałby skorzystać z tych materiałów? Podeśli mu ten wpis, na pewno sie ucieszy 🙂

Ściskam,

Mój sposób na aktywną majówkę

Mój sposób na aktywną majówkę

Jestem z miasta, ale to miasto nie ukrywam bardzo mnie męczy. Zrobiłam już wszystko co mogłam, aby jak najbardziej je wygłuszyć. Mieszkam na przedmieściach, nie dojeżdżam do centrum do pracy w godzinach szczytu, unikam tłumów,  a jednak czuje ciągłą presję miasta, jego oddech na karku, warkot autobusów i szum samochodów za oknem. Ono szepce, że powinnam szybciej i wydajniej. Pójść tu albo tam, zrobić jeszcze to czy tamto. Na szczeście umiem mu już coraz częściej grzeczniej podziękować i powiedzieć, że dziekuję za jego liczne zaproszenia ale ja wolę inaczej. Wolniej. Po swojemu.

Górskie marzenia

Od dawna marzyłam o górach, nie o egzotycznych plażach, drinkach z palemką i innych takich, ale o górach właśnie. O tym, żeby poczuć swoje nogi po całodziennej wędrówce. Zmęczone tak uczciwie, pracą, którą wykonały. Dodatkowo zmęczone tym, że na plecach niosę mojego syna, który pomimo tego, że drobny waży już prawie 13 kg. To podchodzenie pod szczyt to taka uczciwa praca moich mięśni, nie potrzebuję siłowni, żeby się zmęczyć. Chodzeie po górach to prawdziwe wyzwanie, w dodatku połączone z resetem głowy. Gdzieś tam zamiast autobusu słyszę szum górskiego strumienia, gdzieś tam wiatr świszcze pomiędzy gałęziami a gdzie indziej słychać szelest leśnego zwierzęcia spłoszonego przez turystów. Zmysły sie wyostrzają. Czuje jak zupełnie inaczej niż w mieście zaczyna funkcjonować moja głowa a za nią podąża reszta, całe ciało.

Nie potrzebuję nic więcej

Z rana zaparzam kawę i słucham ptaków. Chodzenie samo w sobie jest wyzwaniem. Wieczorem ciało samo podpowiada czego potrzebuje, czyli ciepłego prysznica i delikatnego stretchu. Niczego więcej. Przygotowałam je już wcześniej do działania, teraz nie muszę stosować żadnych dodatkowych zabiegów, a jedynie wsłuchać się w jego mądrość. Prosi rozmasuj mnie tu i rozciągnij delikatnie pośladek poddany dodatkowemu obciążeniu. Zrób kilka rotacji, a kręgosłup Ci podziękuje.

 

Jak okiem sięgnąć las

Dlaczego tak ważne jest przebywanie w naturze? Ponieważ właśnie do tego zostaliśmy stworzeni i nadal nie zaadaptowaliśmy się do życia w miastach, przy biurkach i z telefonem w dłoni. Przebywanie w naturze wpływa niezwykle relaksacyjnie na nasz układ nerwowy i całe ciało. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że to najważniejsza składowa całej tej układanki. Jeśli nie będziemy od czasu do czasu się resetować i zwalniać to poddajemy swój organizm gigantycznemu stresowi. Kiedy ciągle gonią nas terminy, wytyczne, tramwaje i nowe filmy w kinie wtedy zaczynaja się schody. Nasz układ nerwowy nie wie, że to tylko “coś nowego do ogarnięcia”. On myśli, że stoisz przed niedźwiedziem i musisz sobie jakoś z tym poradzić, adaptuje się, a Ty wytwarzasz wzorzec adaptacji do tego, że mieszkasz w jaskini z niedźwiedziem. Ostatnio widziałam gdzieś, że 90% interwencji lekarskich w krajach wysokorozwiniętych może być łączona ze stresem (nie pytaj gdzie to widziałam, mignęło mi w internecie). A chyba łatwiej na chwile wyzluzować i pójść do lasu prawda?

Zmykam i ściskam,

Podziel się ze mną jak Ty spędzasz majówkę. Jestem ciekawa. Czy też preferujesz spędzać ją blisko natury czy może jesteś fanką city-break’ów?

Jak się zmotywować?

Jak się zmotywować?

Wracam po małej przerwie, która była po części wywołana wyzwaniem mailowym, które prowadziłam dla subskrybentów bloga, a po części Wialkanocą i tak jakoś wyszło, że tej przerwy zrobiło się… aż 3 tygodnie! Jak widzisz sama nie jestem idealna i nikt nie jest. Taka jest prawda, nieważne co pokazują media w tym temacie. Dzisiaj staram się udzielić odpowiedzi na pytanie o to jak się zmotywować.

Jak odnajduję motywację?

Pytanie o motywację przewija się wszędzie, bo prawda jest taka, że każdy ma z nią problem. Z natury jesteśmy raczej leniwi i ciężko nam się zmobilizować w sytuacji, która w realny sposób nas nie zmusza do akcji. Dlatego latami potrafimy odwlekać dbanie o siebie i swoje zdrowie. Nawet, gdy rejestrujemy jakieś niepokojące symptomy potrafimy je lekceważyć, aż do momentu gdy sytuacja jest na tyle poważna, że konieczna jest interwencja specjalisty.  Właśnie to jest moją największą motywcją, wcale nie jest nią szczupłe udo (oczywiście super, jeśli pojawi się jako efekt uboczny 😉 ale najbardziej motywujące jest dla mnie to, że chcę być sprawna, chcę czuć się dobrze we własnym ciele, chcę móc samodzielnie zadbać o siebie i swoje zdrowie i nie być skazaną na zabiegi medyczne ze względu na własne zaniedbanie. Dlatego zawsze mam z tyłu głowy to, że w bardzo dużej mierze moje zdrowie i sprawność zależy ode mnie samej. 

Od czego zacząć?

Zacznij od czegokolwiek. Wiem, że każdy chce mieć doskonałe efekty na już. Widzisz jak koleżanka z pracy robi postępy na jodze, a kolega przebiegł maraton. Ty nie lubisz biegać i nie przepadasz za jogą i to jest ok! W ogromnym worku możliwości na pewno jest coś dla Ciebie. Może lubisz Flamenco? Zrób pierwszy krok, nawet jeśli jest mały to zawsze coś jest lepsze niż nic. Pierwszym krokiem może być testowanie różnych rodzajów zajęć, zrobienie przeglądu roweru na wiosnę. Cokolwiek co da impuls do działania.

Znajdź swoją motywację

Zastanów się dlaczego aktywność fizyczna jest dla Ciebie ważna? Może planujesz zajść w ciążę? Może chcesz wykonać jakiś element?  Może masz małe wnuki i to dla nich chcesz utrzymac sprawność? Nie wiem tego, Ty to wiesz i dobrze jest znaleźć swoją motywcję. Motywacja dotycząca wyglądu jest najbardziej nietrwała, nawet u osób profesjonalnie zajmujących się ruchem jest to trudny temat, ponieważ stwarza dużą presję psychiczną, a ta równa się ze stresem. Wiemy, że strets stoi w sprzeczności ze zdrowiem, prawda? Wiele osób rezygnuje, ponieważ niewystarczająco szybko widzi efekty lub też rezygnuje po ich osiągnięciu ze względu na wymagający tryb życia, którego nie jest w stanie utrzymac na dłuższą metę. Dlatego znajdź swoją motywację i to, co działa dla Ciebie. 

Dziel i rządź na macie

Chcesz wiedzieć jaka jest najczęstsza wymówka? Nie mam czasu, bla bla bla. Tak, wiem, czasu jest zawsze za mało. Dlatego ważne jest odpowiedzenie sobie na pytanie jak ważne jest dla Ciebie własne zdrowie i dobre samopoczucie. Najważniejsze? To świetnie się składa, bo dla mnie też! Jeśli tak nie jest to czas zmienić priorytety i ustawić przy tym punkcie ten najwyższy. Na pewno są w domu zadania, które może spokojnie przejąć Twój partner. Może przez te pół godziny zająć się dzieckiem albo rozwiesić pranie, kiedy Ty będziesz ćwiczyć na macie (albo gdziekolwiek indziej). Brak czasu to wymówka. Pokombinuj i znajdź zadania, które albo nie są wystarczająco ważne (skrolowanie fejsa i IG) albo możesz je delegować komuś innemu (mąż świetnie się nada). 

Nastaw się pozytywnie

Wiele osób z założenia negatywnie podchodzi do aktywności. Nie było takich wzorców w dzieciństwie (jeśli jesteś rodzicem to wiedz, że warto takie wzorce w domu pokazywać) lub co gorsza babcia wykrzykiwała przez okno “nie biegaj, bo się zmęczysz!” No i co wtedy? Jest trochę klapa, bo mamy wdrukowane w głowie, że ruch nie jest fajny, a przecież jesteśmy stworzeni do ruchu! Znajdź coś, co będzie związane z aktywnością i co poprawia Ci humor, tylko błagam niech to nie będzie snickers w nagrodę. Koło wysiłek i nagroda w postaci jedzenia to niestety droga do…nikąd. Mówię tu raczej o małym rytuale, dla mnie rozłożenie maty oznacza chwilę dla siebie, relaks, rozluźnienie, później wypijam w spokoju herbatęi jest naprawdę błoooogo. Wiem, że później czuję się wspaniale, zadbałam o siebie i mogę wracać do działania.

Podsumowując chciałam jeszcze raz przypomnieć, że nikt nie jest idealny, zawsze zmotywowany i perfekcyjny. To złudzenie. Zrób to, co możesz na ten moment i ciesz się tym 🙂

Daj mi znać, jakie są Twoje sposoby na motywowanie się, chęcie się dowiem,

PS. Trwaja zapisy do programu, w którym będziemy się wzajmenie motywować, wspierać, ćwiczyć a także zdrowo odżywiać, jeśli jesteś zainteresowana zapisz się klikając tutaj.