Nasza kultura skłania nas do nieustannej pogoni. Pogoni za kolejnymi osiągnięciami, dobrami, doznaniami. Cierpimy na ciągły deficyt czasu pomimo tak wielu udogodnień w postaci urządzeń, które mają nam tego czasu więcej podarować. Czyż nie do tego służą Twoja pralka, zmywarka, samochód, telefon i komputer? Nigdy się nie zatrzymujemy, ciągle jest coś do zrobienia, do zobaczenia, do doświadczenia. Więcej, szybciej, mnóstwo bodźców i mnóstwo informacji do przetworzenia. Do tego właśnie potrzebujesz ogromnej ilości czasu i energii. W dzisiejszym artykule chcę zachęcić Cię do przyjrzeniu się tym dwóm wymiarom z nieco innej perspektywy.

Czas i macierzyństwo

Będąc mamą cierpisz na ciągły niedostatek czasu zgadza się? Ciąża ciągnie się w nieskończoność, a po porodzie czas przyspiesza niczym rakieta ruszająca w kosmos. Same dla siebie nie jesteśmy zbyt łaskawe. Oglądamy gwiazdy, które w krótkim czasie wracają do formy, idealnie się prezentują w pięknych kreacjach na czerwonym dywanie i my również często tak chcemy. Nie bierzemy pod uwagę tego, co dzieje się za kulisami. Ile jest tam pomocy różnego typu. Chcemy, żeby było szybko. Ale czy szybko oznacza zdrowo zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym? Zbyt szybki powrót do intensywnych treningów może nie być najlepszym pomysłem, o czym już niebawem opowie nam fizjoterapeutka zajmująca się pracą z kobietami po ciąży. Chcemy również ogarnąć dom, bo przecież wcześniej dawałyśmy radę go ogarnąć więc czemu teraz miałoby być inaczej? Jeżeli jesteś młodą mamą to koniecznie porządnie wypocznij podczas połogu, o czym piszę w mojej książce, a także TUTAJ.

Pułapka perfekcjonizmu

Znajduj czas dla siebie tak często jak tylko tego potrzebujesz. Ja też wpadłam w pułapkę perfekcjonizmu po pierwszym porodzie. Byłam z siebie naprawdę dumna do momentu gdy Rysio nie zaczął chodzić. Ogarnięcie rzeczywistości było wtedy zwyczajnie łatwiejsze. Za to wylądowałam na kozetce u psychoterapeuty, gdy miał 1,5 roku. Nie mogłam pogodzić się z tym, że nie jestem w stanie wszystkiego tak dobrze ogarnąć jak wcześniej. Jeśli jesteś mamą to daj sobie ten czas bez względu na to, na jakim etapie macierzyństwa jesteś. Wypad z przyjaciółkami za miasto, przypomnienie sobie o tym, że jesteś oddzielnym bytem niesamowicie ładuje nasze baterie. Czasami wystarczy kąpiel w wannie z dodatkiem soli i świecami. To nie musi być SPA. To jest bazowe dla zdrowia tak psychicznego jak i fizycznego. Dla podładowania baterii. Jeżeli nie czytałaś wpisu o moich samotnych wakacjach od mamowania to zapraszam Cię TUTAJ.

Ile pomocy potrzebujesz?

Nie oszukujmy się macierzyństwo jest momentami bardzo trudne i frustrujące. Szczególnie teraz gdy żyjemy w rodzinach nukleranych, czyli składających się z dwóch pokoleń. Wiele osób w internecie kreuje obraz tego, że najczęściej jest wspaniale, nie ma problemów, wszyscy są uśmiechnięci i radzą sobie ze wszystkim sami. To tylko fasada. Powiem Ci jak jest u mnie. Korzystam z mnóstwa pomocy. Mam wspierającego partnera, który chętnie zajmuje się dziećmi, dziadków, którzy również sporo nam pomagają np. kiedy nagrywam albo pracuję nad jakimś innym projektem lub gdy czuję się nieco przytłoczona jak ostatnio. Korzystam też z pomocy Pani, która raz w tygodniu przychodzi posprzątać mieszkanie. Lubię porządek, a bałagan mnie stresuje. Cała ta pomoc to czas, czas dla mnie. Jeśli więc możesz naucz się prosić o pomoc i o wsparcie. Poczujesz więcej przestrzni w swoim życiu. Nie musisz udowadniać nikomu, że możesz wszystko. Wpłynie to pozytywnie zarówno na Twoją głowę jak i przestrzeń w ciele. Serio!

Selektywność informacji

W ciągu jednego dnia jesteśmy zalewani tak ogromną ilością informacji, że w rezultacie nie wiemy co mamy z nimi zrobić. Często skutkuje to efektem przytłoczenia, dezorganizacją naszego życia i finalnym nie zrobieniem niczego. Bądź selektywny co do informacji i bodźców, które do Ciebie docierają. Wyłącz wszelkie powiadomienia w swoim telefonie. To Ty powinieneś decydować co i kiedy do Ciebie dociera a nie na odwrót. Jeśli ktoś będzie miał pilną potrzebę na pewno do Ciebie zadzwoni, nie jest natomiast moim zdaniem konieczne natychmiastowe odbieranie wszelkich wiadomości, które przychodzą do Twojej szufladki na Instagramie czy jakiejkolwiek innej aplikacji. Takie działanie na pewno zaoszczędzi Ci sporo czasu. To bardzo ciekawe jak działa ludzkie ciało, nawet kiedy postanowisz sobie, że nie będziesz korzystać z wybranych aplikacji, ale pozostawisz je w tym samym miejscu na swoim telefonie Twój kciuk bezwiednie będzie ich poszukiwał! Nie do końca wiadomo czy kieruje tym mechanizmem nasz mózg czy też tak funkcjonują Twoje place, które wyrobiły sobie taką pamięć ruchową.

Czas odosobienia

Świat przyrody po intensywnych miesiącach kwitnięcia, wzrostu i owocowania sprowadza energię do środka i zasypia na zimę. Człowiek obecnie chce żyć poza tym schematem i nieustannie szuka sposobu na to jak być wydajnym i aktywnym na 100% również w zimniejszej porze roku. Nie jest to dla nas zdrowe i naturalne, ponieważ każdy organizm musi nieco zwolnić obroty jeśli chce dobrze gospodarować swoją energią. Nadmierne eksploatowanie się nie jest optymalnym rozwiązaniem. Nie chodzi o to, aby nie robić nic, ale wielu z nas odczuwam w okresie zimowym potrzebę ukrycia się przed światem, zwolnienia i to jest dobre. To taki czas dla Twojego wnętrza. Czas, gdy ograniczasz ilość kontaktów i wsłuchujesz się w siebie. Ja również zamierzam w najbliższym czasie powsłuchiwać się w siebie i dać sobie więcej przestrzni.

Mam nadzieję, że ten wpis był dla Ciebie pomocny <3 Koniecznie daj mi znać w komentarzu, jestem ciekawa Twoich spostrzeżeń i obserwacji na tym polu. Jeśli znasz kogoś, dla kogo ten artykuł mógłby być inspirujący podeślij mu go, dzielenie się jest fajne!

Uściski,

Kasia

PS. W styczniu rozpoczniemy wspólny rozruch na macie, a także nową serię video z odpowiedziami na najczęściej pojawiające się pytania. Jeśli masz jakieś propozycje tematów koniecznie mi je podeślij. Czekam!