Pewnie już wiesz, że przez lata starałam się wrócic do formy. Jeśli nie wiesz to więcej na ten temat przeczytasz o tutaj. Otóż rzecz dzisiaj będzie o poczuciu winy i o tym, jak złym jest ono doradcą, kiedy chcesz zadbać o siebie. Pewnie dobrze znasz ten cichy głos w Twojej głowie, który mówi, że powinnaś się wstydzić bo za mało ćwiczysz/trenujesz. Jeśli tak to zapraszam do dalszej lektury tego wpisu.

Jak to było u mnie?

Oglądałam internety i wyznaczałam sobie cele niezgodne z tym, kim jestem, rozpoczynałam diety, których nie kończyłam i takie, które szkodziły mojemu zdrowiu. Zbyt wiele czasu poświęcałam na ‚karcenie się’ za to, co robię źle. Myślałam, że jestem po prostu za leniwa i mało konskwentna, innych postrzegałam jako osoby, które w 100% przestrzegają diety i swojego planu treningowego. I przecież tylko ja nie potrafiłam być konsekwentna! To poczucie winy nie pomagało mi w pozytywnych zmianach w moim życiu. Wyznaczałam sobie bardzo ambitne cele, których nie rozbijałam na małe kroki i w ten sposób skazywałam się na porażkę.

Motywacja w brzydkiej masce

Obecnie bardzo modne są hasła typu ‚bądź lepszą wersją siebie’, ‚moim jedynym przeciwnikiem jestem ja sam/sama’, ‚walczę ze swoimi słabościami’ i inne (uzupełnij wedle uznania). W branży fitness i wellness są wręcz na porządku dziennym, ponieważ tutaj wszyscy powinni być zwarci i gotowi do trenigu zawsze! Inaczej jesteś przegrany, sorry!

Jedzenie ma teraz metki jest albo ‚czyste’ czyli takie, po którego spożyciu nie powinnaś mieć poczucia winy lub takie, które jest absolutnie niedozwolone. W przypływie rozpaczy po spożyciu pokarmów z tej drugiej grupy powinniśmy biec na siłownię, aby odkupić swe grzechy na bieżni lub orbitreku. Nieraz słyszałam twierdzenia typu ‚muszę teraz iść pobiegać, żeby to spalić’. Jedzenie czgokolwiek z poczuciem winy nie prowadzi do zdrowia tak samo jak ćwiczenie z poczuciem winy/kary.

To poczucie winy jest dosyć wyniszczające i nie jest właściwą motywacją, ponieważ my ludzie, jako istoty poszukujemy w życiu przyjemności i poczucia wolności. Kiedy Twoją ‚motywacją’ jest poczucie winy albo wstydu, trening i zdrowe odżywianie będą Ci sie kojarzyły z przykrym obowiązkiem i odkupywaniem swych grzeszków. Jeśli odnajdujesz się gdzieś w tym akapicie to czas przemyśleć sprawy i wprowadzić je za nowe, zdrowsze tory. Także w strefie motywacji.

Co możesz zmienić?

Pozwól sobie na potknięcia. Dokładnie tak! Nie musisz w 100% trzymać się założeń, aby zadbać o siebie i zobaczyć rezultaty. Pozowli Ci to na zredukowanie presji, którą sama na siebie narzuciłaś. Poczujesz, że to Ty jesteś Panią sytuacji i odnajdziesz radość w małych krokach, które wykonujesz. To nic, że zdarzy się jakaś wpadka po drodze. Nie przejmuj się, ona nie determinuje tego kim jesteś i jak masz się czuć sama ze sobą. Ominięty trening i zjedzone ciastko nie są wyznacznikami Twojej wartości.

Myśl o sobie pozytywnie i nie porównuj się. Skończ już z tym oglądaniem siebie i myślenia to nie takie, to takie… Wyszukiwanie inspiracji na instagramie również nie pomaga. Po prostu skończ z porównywaniem się albo zrób mały eksperyment i nie rób tego przynajmniej przez tydzień albo nawet jeden dzień. To co działa dla kogoś innego nie musi działać na Ciebie. Zamiast tego staraj się mysleć o soebie w pozytywny sposób.

Szukaj informacji i ucz się. Nie tylko o tym co jest zdrowe ale dlaczego takie jest. Jeśli dowiesz się, dlaczego warto jeść więcej zielonych warzyw, pić wodę i zredukować ilość chipsów w diecie masz o wiele większe szanse na wdrożenie tych strategii, a nie tylko jako takie mgliste pojęcie o tym, że to jest po prostu zdrowe. Jedzenie jest Twoim paliwem, a ruch sprzymierzeńcem w utrzymaniu długotrwałej sprawności i dobrego samopoczucia.

W wyniku takiego postepowania Twoje ciało zacznie się zmieniać, stworzysz nowe, zdrowe nawyki, staniesz się silniejsza i bardziej zrelaksowana.

Spróbuj zmienic podejście i wprowadzić proponowane zmiany. Koniecznie daj mi znac jak Ci idzie,