No dobra, prawda jest taka, że nie lubię słowa musisz, ale w tym przypadku wydaje się mi ono nader adekwatne. Dlatego, że odnosi się do czegoś bardzo ważnego. Również dla Ciebie, bo jak sądzę jesteś tutaj, ponieważ chcesz zadbać o siebie, ale bez poczucia winy i właśnie tego wyzierającego zewsząd MUSISZ!

Do rzeczy! Oto opinia na temat mojej pracy, którą dostałam wczoraj. Płakałam jak bóbr, musiałam zatrzymać samochód, bo nic nie widziałam. Dla mnie każda osoba, której pomogę w jakimś stopniu osiągnąć jej osobiste cele i poprawić jakość jej życia to najwięsza nagroda na świecie. Naprawdę. Bez jaj. Czytajcie i zobaczcie, czego dokonała Agata, a jak tego dokonała dowiecie się w niedzielę, kiedy odkryję, co przygotowałam dla tych z Was, które chcą kontynuowac swoją przygodę na macie.

Z długą historią nadwagi, epizodami otyłości i wieloma nieudanym próbami podjęcia aktywności fizycznej, byłam trochę sceptyczna co do tych treningów. Bałam się kolejnej porażki, ale spokój ducha Kasi i to, z jaką łagodnością prowadzi treningi, sprawił, że zasubskrybowałam Trening na bosaka. I to była najlepsza decyzja! Zaczęłam 7 miesięcy temu. Na początku nie byłam w stanie zrobić większości podstawowych pozycji, i to nie dlatego, że były trudne – bo nie były – to moje ciało było tak zaniedbane. Ćwiczenia były dużym wyzwaniem fizycznym i organizacyjnym, szczególnie, że zaczynałam, opiekując się sześciomiesięczną córką. Jednak zdroworozsądkowe podejście Kasi do ćwiczeń, koncentracja na każdym ruchu i oddechu i pozytywne nastawienie sprawiły, że naprawdę chciałam ćwiczyć i było to dla mnie coraz bardziej przyjemne. Zaczynałam od kilku treningów w tygodniu, czasem jednego. Aktualnie, już od chyba trzech miesięcy, ćwiczę sześć razy w tygodniu i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Wstaję rano i ciągle nie mogę w to uwierzyć, że nie mogę doczekać się treningu! Odkąd pamiętam, marzyłam, żeby być w tym miejscu, w którym jestem teraz – ćwiczyć z przyjemnością, mieć tyle energii i tak sprawne ciało, które nie jest już balastem ani wrogiem. Zawdzięczam Kasi bardzo wiele. Dzięki jej radom o posiłkach i misjom na każdy miesiąc, zmieniłam też nawyki żywieniowe. Przez te 6 miesięcy schudłam 23 kg i choć praca nad dietą była też istotna, wiem na pewno, że bez treningów od Kasi to by się nigdy nie udało. Zresztą waga nie jest w tym najważniejsza. Moje ciało wysmukliło się, wzmocniło, nie boli mnie kręgosłup. Czuję się tak dobrze, jak nigdy i zachwycam się tym każdego dnia. Polecam treningi z Kasią dosłownie komu się da. A zdarza się, że nawet mój mąż ćwiczy ze mną!

Agata Golecka, 
Mama, Tłumaczka 
Kobieta, która osiągnęła swoje cele 

Gdybym czytała to na czyimś profilu czy blogu pomyślałabym, że to fejk. Dajcie spokój, totalne bzdury. Ale dzielę się z tym tutaj, bo to jest historia prawdziwej osoby, którą znam, którą widziałam jak krok po kroku zmieniała swoje nastawienie, swoje nawyki i dzięki temu doszła do tego miejsca, w którym teraz jest.

Nie mam zdjęć ‘metamorfozy’ Agaty, może zdecyduje się nimi z Wami podzielić. Jeśli interesują Cię tego typu historie, to możesz również przeczytac historię Marty oraz moją własną osobistą. Już w niedzielę 24.09 otworzę zapisy do mojego programu subskrypcyjnego, a robię to TYLKO dwa razy do roku, dlatego wyglądaj informacji na ten temat, jeśli chcesz kontynuować swoją przygodę na macie.

Ściskam,