Mama ćwiczy

Większośc moich postów powstaje spontanicznie, tak jest i tym razem. W ubiegłym tygodniu przeprowadziłam kilka rozmów z moimi koleżankami – mamami i klientkami, też mamami. Często słyszę to pytanie ‘Ale Kaśka, jak to zrobić?! Przecież jestem taka zmęczona, że nie dam rady wcześniej wstać, a wieczorem to już w ogóle się do niczego nie nadaje… Jaki trening? Nie mam tyle samozaparcia.’  Pisałam już co nieco na ten temat TUTAJ Teraz pora na małą aktualizację sytuacji. Kiedy mama ma ćwiczyć? W tym poście dzielę się moimi doświadczeniami w tym obszarze.

Po pierwsze robisz to dla siebie

Tak jest! I nie chodzi mi tutaj o bycie lepszą wersją siebie, chodzi mi o Twoje zdrowie, dobre samopoczucie, lepsze funkcjonowanie w przyszłości, mniej napięć w ciele, a co za tym idzie lepsze ‘mamowanie’ i komunikację w rodzinie. To nie żart! Kiedy zapominasz o sobie i swoich potrzebach, niestety odbija się to również na Twojej emocjonalności. Wielokrotnie wspominałam już o tym jak ważne jest połączenie ciało-psycha. Kobiety często mówią, że chcą być dobrymi mamami i w imię tej deklaracji rezygnują z siebie i swoich potrzeb. Przecież wszystko, dosłownie wszystko jest ważniejsze od nich samych. Spychają czas dla siebie (spacer/ruch/trening/odżywczy posiłek/sen) na ostatnie miejsce listy priorytetów. Nie tędy droga!

Wszyscy się ucieszą

Uwierz mi, że wszyscy domownicy ucieszą się z tego, że robisz coś dla siebie. Będziesz częściej się uśmiechać, będziesz pełniejsza energii i zmotywowana do działania w innych obszarach życia. Jednak jak wiadomo nasza doba jest ograniczona, a w grafikach i na liście to do nie mogą znaleźć się absolutnie wszystkie czynności świata, dlatego podziel się z domownikami obowiązkami. Mąż na pewno poradzi sobie z pralką, skoro jest programistą, a Twój 3-latek może pomóc Ci chociażby w segregowaniu prania czy też sprzątaniu własnych zabawek. Oczywiście sam z siebie tego nie zrobi, ale wspólnymi siłami na pewno się uda. Ty decydujesz co jest dla Ciebie ważne, pranie na serio może poczekać, Twoje zdrowie już nie.

Jak to działa u mnie?

Ostatnio mam sporo na głowie – dziecko, firma, wykańczanie mieszkania, przygotowania do porodu. Ale obiecałam sobie, że skoro w pierwszej ciąży byłam aktywna to i w tej tak będzie, ponieważ wiem jak ważne jest to dla mnie i dla dziecka. Zwykle poświęcam na matę 30 minut z rana zanim domownicy wstaną. Poranny rozruch czyni cuda dla mojego ciała, nie jest to nic intensywnego. Przede mną ostatni miesiąc ciąży i oprócz tego, że przepona ma już naprawdę niewiele miejsce nie odczuwam dyskomfortu związanego z bólem kręgosłupa czy też nieprzyjemnych objawów związanych z dnem miednicy. Poza tym raz w tygodniu chodzę na zajęcia do pobliskiego studia i powiem Ci, że to jest super być po drugiej stronie sali. Wcześniej nie miałam na to czasu teraz cieszę się zajęciami i raz na dwa tygodnie basenem. Oczywiście, że nie zawsze się to wszystko dopina, to normalne. Jeśli dzisiaj się nie uda jutro też jest dzień i wtedy w pierwszej kolejności działam na macie, dzięki czemu dawkę ruchu mam zapewnioną.

mama ćwiczy - spacer

Sprawiedliwy podział

Faceci są bardziej asertywni i jeśli uprawiają sport to jest on dla nich bardzo wysoko na liście priorytetów. Mój partner kocha sport i jest on dla niego bardzo ważny (gra w rugby, a wcześniej przez wiele lat trenował akrobatykę). Czas na trening i mecz to rzecz bardzo ważna w rodzinnym grafiku. Skoro mój partner ma czas na swoje aktywności to czemu ja nie miałabym znaleźć czasu na swoje? Ustalcie kiedy jest jego czas na sport,a  kiedy Twój. Najlepiej określ w waszym tygodniowym grafiku kiedy kto, co robi i kiedy potrzebuje na to czasu. Naprawdę warto! Zanim zaszłam w ciążę raz w tygodniu chodziliśmy na wspólny trening, co jest świetną metodą pielęgnowania relacji i oczywiście odzczęśnością czasu. Nawet jeśli Ty nie przepadasz za tym, co on robi i na odwrót na pewno uda się to pogodzić co jakiś czas.

Jest mnóstwo sposobów na pogodzenie życiowych ról i aktywności, chociaż nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Wymaga to wypracowania pewnych schematów i warto planować z wyprzedzeniem. Trzeba trochę ustaleń, ale jest to możliwe. W przypadku treningu w domu warto ustalić stałą porę, wtedy szybciej stanie się to Twoim nawykiem.

Mam nadzieję, że ten wpis był dla Ciebie pomocny i inspirujący, a teraz czas na działanie! Nie ma co się zastanawiać po prostu ruszaj! Nie szukaj motywacji gdzieś w internecie, zacznij działać. A jeśli potrzebujesz małej zachęty na początek to zapraszam Cię do pobrania PDF-a z ćwiczeniami rozluźniającymi, żeby najpierw zrobić sobie trochę miejsca w ciele. Wystarczy, że klikniesz TUTAJ a PDF przyleci do Ciebie na maila.

Ściskam i do zobaczenia na macie,
Kasia