Nie zawsze wiedziałam kim chciałam być. Kiedy miałam 6 lat narysowałam siebie w otoczeniu książek, później w klasie maturalnej bardzo chciałam zostać fizjoterapeutką. Skrupulatnie przygotowywałam się do egzaminów, chodziłam na basen, aby podciagnąć się w kiepskiej umiejętności pływania, wymaganej na egzaminie. Nigdy na fizjoterapię nie poszłam, ponieważ posłuchałam czyjejś opinii (nigdy tego nie róbcie). Skończyłam Wydział Geografii i Studiów Regionalnych UW, oczywiście przekochany, fantastyczne studia i ludzie.

Jednak coś z tamtego marzenia o fizjoterapii we mnie zostało. Poznajcie historię i opinię Marty, która jest uczestniczką programu online.

Dołączyłam do programu trening na bosaka, bo chciałam dosłownie “ruszyć pośladki z kanapy” i zacząć się regularnie ruszać. Chciałam poczuć się sprawniej w swoim ciele i uniknąć kolejnych wizyt u fizjoterapeuty, który pracował ze mną po operacji kręgosłupa w 2012-13 roku, a do którego wróciłam jesienią 2016 z bólem szyi i barku i zrobiło mi się wstyd, że tak się zaniedbałam. Wcześniej próbowałam uczęszczać na grupowe zajęcia w różnych miejscach i o różnej tematyce (taniec, yoga, pilates), ale nigdzie nie potrafiłam zagrzać miejsca na dłużej. Najdalej po 2 miesiącach znajdowałam jakiś powód, żeby nie pójść na zajęcia (katar, miesiączka, ból głowy, nicniechcenie się), a potem już nie wracałam do nich w ogóle. 

Próbowałam też ćwiczyć sama w domu stosując ćwiczenia, które poznałam dotychczas, ale udawało mi się zmobilizować mniej więcej raz na 2-4 tygodnie i z poczucia winy, że tak długo nie ćwiczyłam robiłam sobie od razu intensywne, godzinne ćwiczenia. Po takim treningu bolało mnie wszystko przez 2-4 dni, czasami do tego stopnia, że ratowałam się środkami przeciwbólowymi. W efekcie takiego przetrenowania i obolałego ciała, kolejne treningi odwlekałam coraz bardziej w czasie. 

To był czas ogromnej frustracji i poczucia winy. Z jednej strony złość na siebie, że nie ćwiczę choć powinnam, a z drugiej złość na siebie, bo “jak mam ćwiczyć, skoro po każdym ćwiczeniu wszystko mnie boli??”


Moim marzeniem było nauczyć się ćwiczyć regularnie i bez bólu. Gdy trafiłam na wyzwanie Treningu na bosaka – ćwicz w dowolnym momencie dnia, w domu, 5-10 minut dziennie, poczułam, że to szansa dla mnie, żeby się przełamać. Matę już miałam w domu, wystarczyło więc wykrzesać z siebie energię na 10 minut dziennie.

Początkowo te króciutkie treningi wydawały mi się wręcz zabawne, bo przez tak krótki czas nawet nie zdążysz się przecież zmęczyć (a dobry trening to taki, po którym padamy z wysiłku na twarz, prawda? ;P ). Ale po dwóch tygodniach uświadomiłam sobie, że oto właśnie trenuję regularnie i nic mnie nie boli 😀 Ta myśl dodała mi skrzydeł i sprawiła, że ukończyłam miesięczne wyzwanie z radością i zdecydowałam się wykupić subskrypcję treningów na 3 miesiące. A po 3 miesiącach, wykupiłam kolejną subskrypcję, bo nadal chce mi się ćwiczyć 🙂 Właśnie! Moją motywacją nie jest już tylko hasło “powinnam się ruszać”, teraz napędza mnie myśl “chcę ćwiczyć”.


Co podoba mi się najbardziej w treningach na bosaka? Co sprawia, że trenuję na bosaka z przyjemnością już kolejny miesiąc?

  • Brak przymusu i rygoru, a w efekcie końcowym brak niszczącego poczucia winy – dostaję kalendarz treningów na cały miesiąc z planem uwzględniającym 6 treningów w tygodniu, ale to ja decyduję kiedy i czy w ogóle chcę danego dnia ćwiczyć; świat się nie zawali jeśli z zaplanowanych 6 treningów wykonam tylko 2 lub 3. Najważniejsze, żeby ćwiczyć z zaangażowaniem i frajdą i regularnie wracać na matę. Bez poczucia winy i frustracji, że nie spełniam oczekiwań trenera czy grupy.
  • Możliwość dostosowania treningów do swoich potrzeb – jeśli w kalendarzu na dziś jest zaplanowany trening na ramiona, a nie czuję się na siłach żeby robić podpory, mogę bez problemu wykonać w zamian rozciąganie, które uwielbiam lub wzmacnianie brzucha, które zawsze dobrze robi moim przemęczonym lędźwiom. Satysfakcja gwarantowana 🙂
  • Różnorodność treningów – ilość nagrań z ćwizeniami zwiększa się z każdym miesiącem, więc w tej chwili mogę już wybrać czy mam ochotę i siłę wykonać krótki trening na 10 minut, czy wolę go zastąpić dłuższym 30 minutowym wariantem;
  • Podejście Kasi do treningów – nie ma tutaj poganiania, że coś musisz zrobić, jest raczej zachęcanie żeby spróbować i zapytać siebie czy sprawiło ci to radość.
    Kasia bardzo dokładnie opowiada na czym polegają ćwiczenia (które mięśnie powinny być zaangażowane, a które nie), pokazuje ruch z różnych perspektyw, żeby dokładnie było widać jak się ustawić i opowiada po co w ogóle ćwiczymy w ten sposób i co to daje. Dla mnie to fantastyczne podejście, które sprawia, że naprawdę wiem, co robię ze swoim ciałem i po co 🙂
    Podczas bardziej wymagających ćwiczeń, Kasia podpowiada jak wykonać dany ruch jeśli np. masz problemy z kolanami czy kręgosłupem szyjnym, żeby nie przeciążyć drażliwych mięśni. Czasem wręcz odradza niektóre ćwiczenia i zachęca żeby w zamian wykonać coś innego lub podaje kilka wariantów danego ćwiczenia do wyboru. A wyboru dokonuję już sama słuchając swojego ciała i poznając je coraz lepiej dzięki regularnym treningom 😉

Co dają mi treningi na bosaka?

  • radość i satysfakcję: że ćwiczę, że mogę się ruszać bez bólu, że jestem coraz sprawniejsza
  • większy zasięg ruchu, większą sprężystość ciała – nie czuję się już sztywna i ociężała; np. dzięki ćwiczeniom na rotacje obracanie się podczas cofania autem, żeby sprawdzić czy nie parkuję na drzewie ;), nie wywołuje już grymasu bólu
  • mniej bólu podczas ćwiczeń i na co dzień – coraz rzadziej odczuwam ból w okolicach, które wcześniej odzywały się prawie codziennie (szyja, lędźwiowy odcinek kręgosłupa, nogi), a jeśli trafia się ból, to jest dużo słabszy niż niegdyś
  • większa przyjemność z seksu (aaa naprawdę to napisałam!:) – mogę kochać się ze swoim mężczyzną dłużej i przyjemniej niż kiedyś, bo moje mięśnie pracują duuuuużo lepiej 😀 I mam na myśli zarówno mięśnie nóg i pleców, które pomagają się poruszać jak i mięśnie dna miednicy, które odbierają więcej przyjemności 😉

Po raz pierwszy w życiu napisałam tak długą recenzję na jakikolwiek temat. Ale treningi z Kasią są warte wszystkich dobrych słów świata. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że trening na bosaka odmienił moje życie. A właściwie to odmienia każdego dnia, bo ja nadal ćwiczę 🙂

 

Dla mnie ten mail, ta wiadomość i ta energia jest prawdziwą nagrodą i ogromna motywacją do dalszej pracy. Widziałaś już Sztukę Kochania? No to ja jak ją oglądałam to bardzo się z Miśką utożsamiałam, bo ja też mam taką misję, żeby ludzie kochali…siebie, swoje ciała.

Ściskam bardzo mocno,
PS. Do programu możesz dołączyć do 12.02 tutaj