e64407849fa3581f2658b27aa8bb66ef

Źródło: pinterest

Nowy rok, przed użyciem wstrząsnąć.
Loesje

 

Idzie nowe, to nieuniknione. Przed nami ostatnia doba 2015- roku. Koniec roku skłania ku refleksjom, gorączkowym pisaniu list postanowień noworocznych, wyszukiwaniu celów i obiecywania sobie, że od stycznia to na serio zacznę … (tutaj wstaw co). Ale czy i jaki to wszystko ma naprawdę sens? Piszesz listy? Super. Nie? Też super. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy, jednak nie robię żadnych restrykcyjnych wytycznych co do nadchodzącego roku. Nie postanawiam, że 01.01 zmieniam całe swoje życie, a to co było odsyłam w niepamięć. Nie wprowadzam żadnych drastycznych zmian, bo tylko stopniowe, małe zmiany mają szanse powodzenia. Przez kilka lat pracy w branży fitness obserwuję to co roku. Zalew wszelkich przybytków związanych z kulturą fizyczną trwa max. 2 tygodnie, później wszystko wraca do normy.

 

Kiedyś robiłam listy pełne zadań, celów, priorytetów na nadchodzący rok. Niestety niewiele dawały. Im więcej postanawiałam i mocniej się starałam tym bardziej byłam sfrustrowana każdym niewypełnionym zadaniem. Nadal robię listy jednak w bardziej ‘luźnej’ formie. Na liście zapisuję cele kojarzące się pozytywnie, a nie katorżnicze przysięgi pt. ‘będę biegać codziennie’, bo najzwyczajniej w świecie nie lubię biegać i po prostu nie będę tego robić. Zresztą próbowałam kilkakrotnie i już wiem, że to nie dla mnie. Uwielbiam za to długie spacery i swoje treningi. Aby wyznaczyć sobie odpowiednie cele musisz znać siebie i wiedzieć dlaczego coś robisz lub chcesz zrobić. Zastanów się jaka jest Twoja prawdziwa motywacja. Czy robisz to dla siebie czy może tylko tak Ci się wydaje? Wybierz to, co naprawdę lubisz to jest klucz do sukcesu.

 

10653514_1501371376831128_4090904389118337409_n

Nie robię też zbyt wielu planów na raz. Wizja listy długiej jak papirus jest dla mnie absolutnie odstraszająca i z miejsca demotywuje. Pozwalam, aby cele wyłaniały się jeden po drugim, ewoluowały, bo przecież ja też ewoluuje. I nie, nie porzucam rozpoczętych spraw w połowie, chyba, że moja intuicja podpowiada mi na wiele sposobów, że trzeba zbastować. Bardzo uwalniającym doświadczeniem było dla mnie urodzenie dziecka i odkrycie, że nagle nie mam na wszystko czasu! Codzienna aktywność to kompromis pomiędzy prowadzeniem domu, wychowywaniem syna i pracą.

 

Staram się, aby moje cele były realistyczne i nie umieszczam na liście zadań pt. ‘zostanę drugą Mirandą Kerr’. Zawsze zastanawiam się co jest przede mną na drodze do celu i czy będę te przeszkody w stanie pokonać. Czasami są to aspekty zależne ode mnie, innym razem nie do końca. Zawsze uważnie słucham swojego wewnętrznego głosu, który podpowiada, czego chcę naprawdę a co jest tylko grą pozorów.

 

W nadchodzącym roku życzę wszystkim dystansu, świadomych decyzji i luzu!
Kasia