Pozytywna historia porodowa

Pozytywna historia porodowa

Mam dzisiaj dla Was pozytywną historię porodową. Niestety nie słyszy się ich zbyt wiele, a szkoda! Sądzę, że to ważne i potrzebne. Dodaje wiary w to, że nie musi być strasznie, okropnie i boleśnie. Zamiast stygmatyzacji i opowiadania o tym jaki to poród nie jest przerażający i ile złego i bolesnego się podczas niego wydarza warto na niego spojrzeć również z perspektywy wydarzenia pełnego mocy i siły. Do tego porodu przygotowywałam się solennie przez cały okres trwania ciąży zarówno fizycznie jak i psychicznie. O różnicach i podobieństwach w przygotowaniach  do pierwszego i drugiego porodu piszę TUTAJ a TUTAJ o tym jak przygotowywałam się w finalnym okresie ciąży.

Jedziemy rodzić!

Za pierwszym razem nie miałam położnej ani nikogo, z kim mogłabym się skonsultować ‘czy to już’? Tym razem ciążę prowadziłam u położnej z wieloletnim doświadczeniem, specjalizującej się w porodach domowych, chociaż my na taki poród się nie zdecydowaliśmy. W dniu narodzin Heleny nad ranem obudziły mnie delikatne skurcze. Czułam, że to już, ale wolałam uniknąć sytuacji, w której zbyt wcześnie jedziemy na izbę przyjęć. Wstałam, zjadłam porządne śniadanie i zadzwoniłam do mojej położnej, która powiedziała, żeby odczekać aż skurcze staną się intensywniejsze lub ich częstotliwość wzrośnie. Poradziła mi pójść na spacer i rozluźnić się w wannie z ciepłą wodą. Tak też zrobiłam. Kiedy wszyscy wstali zrobiło się zamieszanie i skurcze nieco osłabły. Miałam wrażenie, że cała akcja znacznie się wydłuży. Zadzwoniłam do położnej, która powiedziała, żebyśmy przyjechali na izbę przyjęć bo w domu prawdopodobnie się nie wyluzuję ze względu na starsze dziecko.

Plan porodu

Nasz plan porodowy zakładał narodziny Heleny w jak najbardziej naturalny sposób, dlatego zdecydowaliśmy się na poród w Domu Narodzin przy Szpitalu Św. Zofii. Z położną spotkałam się na izbie przyjęć, podłączono mnie pod KTG, na którym widoczne były skurcze co 6-7 minut. Po badaniu okazało się, że niestety nie mam zbyt dużego rozwarcia. Tak jak za pierwszym razem moje skurcze były mało efektywne i cała akcja na początku postępowała dosyć wolno. Oczyma wyboraźni widziałam powtórkę z pierwszego porodu, który trwał nieskończenie długo…

Poród w Domu Narodzin

Dom narodzin okazał się fantastycznym miejscem, gdzie mogłam się wyluzować psychicznie i zagłębić w poród. Skurcze powoli się rozkręcały, a położna przy każdym badaniu mnie motywowała i zaznaczała jak mocno wierzy w moje możliwości, czego mi osobiście na tym etapie bardzo brakowało. Moja wiara w to, że dam radę stopniała jak kostka lodu podczas ostatnich upałów. Po trzech godzinach akcji porodowej pękł pęcherz płodowy, skurcze się zintensyfikowały. Skupiałam się na długich wydechach. Z każdym skurczem starałam się koncentrować nie na bólu, ale na rozluźnieniu, co naprawdę nie było łatwe, ale pomagało. Starałam się sobie wizualizować przestrzeń i otwarcie. Tą koncepcję zaczerpnęłam z książek, które czytałam przed porodem, a o których piszę TUTAJ. Niestety moja córeczka nie ustawiła się potylicowo przednio, a potylicowo tylnie, co sprawiało jej trudności ze wstawieniem się w kanał rodny. Położna musiała ją odwrócić.

Wszystko się może zdarzyć

Od początku ciąży miałam pewne wyobrażenia na temat tego jak poród wygląda, ponieważ już raz rodziłam. Przy pierwszym porodzie nie dopuszczałam do siebie myśli, że może być inaczej niż to sobie zaplanowałam. Tym razem było inaczej, tym razem wiedziałam, że poród jest nieprzewidywalny i jakkolwiek przygotowana nie jestem i kto mi nie towarzyszy wszystko może się zdarzyć. Pojechałam na porodówkę pogodzona z faktem, że pomimo moich najszczerszych chęci poród może zakończyć się również cesarskim cięciem. Myślę, że akceptacja jest w tym jak i w każdym innym przypadku bardzo ważna. Chciałam urodzić naturalnie jednak wiedziałam, że nikt nie da mi gwarancji na to, że tak się stanie.

Finał

Druga faza była krótka. Po tym jak położna odwróciła wiercipiętę mieszkającą w moim brzuchu wszystko potrwało 20 minut. Kilka razy zmieniałam pozycję, aby finalnie urodzić w wodzie w kucki. Uwierzyłam, że mogę, że dam radę, poczułam ogromną siłę i przy każdym parciu podczas ‘wyśpiewywania’ małej czułam jak dziecko przesuwa się w dół w kanale rodnym.  Poczułam mięciutką główkę i przy kolejnym parciu mała wyszła na świat. Nie mogłam uwierzyć w to, że dałam radę, że tym razem podołałam temu zadaniu, że dziecko bezpośrednio po porodzie wciąż jeszcze połączone ze mną tętniącą pępowiną ląduje na mojej klatce piersiowej, że uchyla powieki i na mnie spogląda. Niesamowite doświadczenie, magiczne i piękne. Łzy napływają mi do oczu, kiedy wspominam to wydarzenie sprzed nieco ponad tygodnia. Oczywiście, że nie było łatwo, oczywiście, że napracowałam się jak nie wiem co, a następnego dnia czułam ‘zakwasy’ jakich dawno nie miałam. Ale wiecie co? Jestem naprawdę szczęśliwa, że dałam radę i wierzę, że każda z nas, jeśli zechce da radę.

Dlaczego?

Dlaczego dzielę się tą historią? Dlatego, że moim zdaniem mało jest tych pozytywnych historii. Po prostu ich brakuje, a wiem, że są pomocne i potrzebne przed porodem. Ja szukałam ich w książkach. Praktycznie wszystkie kobiety, które znam rodziły w zmedykalizowany sposób. Nie obyło się bez oksytocyny, znieczulenia czy cięcia. Nie chodzi mi o to, że jest w tym coś złego, ale chodzi mi o to, że mało się słyszy się takich historii, w których kobieta wychodzi ze szpitala położniczego i podaje dalej pozytywne informacje na temat porodu.  Chodzi o to, że cały czas mało która z nas wierzy w to, że  poród naturalny jest możliwy. Słyszy się raczej narzekania i komentarze typu ‘szkoda gadać…’. Ja jestem dumna i mam poczucie siły. Wierzę również we wszystkie dziewczyny, które oczekują dziecka i chcą urodzić naturalnie, a nie mają przeciwwskazań medycznych – dacie radę dziewczyny <3

Ściskam,
Kasia

PS. Unikając dalszych pytań cały poród trwał nieco ponad 6 godzin.

Ostatnie dni przed porodem

Ostatnie dni przed porodem

Nadeszły ostatnie dni przed porodem. Zaszyłam się na dobre w swojej jaskinii, praktycznie nie korzystam już z komputera a i jedynie sporadycznie z social mediów na telefonie. Staram się ten czas przeznaczyć na maksymalne bycie ‘tu i teraz’ ze starszakiem, na odpoczynek, pomimo tego, że spraw jest jak zwykle mnóstwo do załatwienia. Mieszkanie, które wykańczamy nabiera kształtów, ale oto mojego partnera powołali akurat teraz do wojska. Niezły timing swoją drogą 😉 Przekroczyłam 38. tydzień ciąży i o ile nic mi nie dolega, o tyle posiadanie takich gabarytów jest po prostu mało wygodne.

Ćwiczenia na końcówkę ciąży

Od jakiegoś już czasu, kiedy brzuch znacznie się powiększył moim priorytetem jest utrzymanie mobilności kręgosłupa, który bardzo usztywnia się podczas ciąży oraz zrobienie miejsca na oddech. Dzieje się tak ze względu na zmianę środka ciężkości oraz zdecydowanie powiększenia obciążeń, które przenosi sam kręgosłup, a rosnąca macica uciska narządy wewnętrzne i przeponę, co sprawia, że oddychanie jest nieco utrudnione. Dzięki temu, że byłam aktywna przez całą ciążę nie doświadczałam i nadal nie doświadczam bólów kręgosłupa. Codziennie rozpoczynałam dzień od minimum 15 minut ‘rozruchu’. Poniżej znajdziesz kilka ćwiczeń, które sama wykonywałam i nadal wykonuję. Są to jedynie propozycje, które zawierają w sobie elementy istotne dla utrzymania mobilności a jednocześnie są fajnym przygotowaniem do porodu.

ćwiczenia z piłką - rozluźnianie odcinka lędźwiowego i mobilizacja miednicy Propozycja numer 1: oprzyj się o piłkę lub inny przedmiot, jeśli nie masz w domu piłki. Nogi rozstaw nieco szerzej niż szerokość bioder, kolana delikatnie zgięte. Postaraj się wydłużyć boki ciała, czubkiem głowy sięgnij w stronę piłki a kością ogonową za siebie. Wykonaj krążenia miednicą raz w jedną raz w drugą stronę.

 

 

 

głęboki przysiad - rozluźnienie bioder i dna miednicyPropozycja numer 2: ustaw stopy nieco szerzej niż na szerokość bioder i przejdź do głębokiego przysiadu. W tym ćwiczeniu również pamiętaj o wydłużeniu kręgosłupa od szczytu głowy po kość ogonową.  Postaraj się rozluźnić, możesz pobujać się  tak jak akurat czujesz. W tym ćwiczeniu dbamy o biodra, a także staramy się rozluźnić dno miednicy.

 

 

rozciąganie boków ciałaPropozycja numer 3: Rozciąganie boków ciała. To ćwiczenie nie musi występować w wariancie z piłką, możesz oprzeć rękę również na podłodze lub wykonać je zupełnie na siedząco lub na stojąco. Chodzi o to, aby wydłużyć boki ciała i zrobić miejsce na oddech i rosnący brzuszek, tak aby nie szedł tylko do przodu.  Po wykonaniu zgięcia bocznego postaraj się wziąć wdech do żeber i do rozciąganego boku. Zmień stronę, powtórz kilkakrtonie.

 

 

rozciaganie przodu biodra i udaPropozycja numer 4: Rozciąganie przodu uda i biodra. Uklęknij na jedno kolano, drugą stopę ustaw z przodu. Oprzyj się o piłkę/jakikolwiek inny przedmiot i wydłuż kręgosłup. Napnij pośladek nogi, na której klęczysz i podwiń nieco miednicę. Powtórz kilkakrotnie i zmień stronę.

 

 

Muzyka, relaks i rozluźnienie

Muzyka koi zmysły i staram się jej słuchać jak najczęściej. Słucham stworzone przez siebie playlisty, jak również gotowe listy hypnobirthingowe, które nastrajają mnie pozytywnie i pomagają się rozluźnić, co będzie kluczowe za te kilka/naście dni. Jest to głównie muzyka relaksacyjna, która pomaga mi się uspokoic po wymagającym dniu, wyciszyć i skupić na odczuciach płynących z ciała. Coraz intensywniej odczuwam również skurcze przepowiadające, wtedy staram się nie zaciskać, a raczej wyobrażać sobie rozszerzanie i przestrzeń. Skanuję swoje ciało w poszukiwaniu źródeł napięć i świadomie je rozluźniam – działa cuda nawet na nocne skurcze łydek 😉 Jako, że mam przerwę od pracy staram się maksymalnie dużo czasu spędzać na działce i w zieleni.

Odpowiednie odżywianie

Wiadomo, że pod koniec ciąży zapotrzebowanie kaloryczne mamy i dziecka jest dosyć duże, dosłownie co chwilę chce mi się jeść i kiedy wychodzę z domu zabieram ze sobą własne przekąski. Ponieważ nie chcę finalnie skończyć z drożdżówką czy chlebem tostowym w ręce. Wiem, że nie służy to ani mi ani mojemu dziecku. Bazuję na szybkich, łatwych przepisach takich jak kasze z warzywami gotowanymi na parze oraz zupy. Przekąski to owoce lub domowe batoniki czy ciastka owsiane. Wymaga to sporo planowania nie ukrywam, ale mój brzuch jest mi za to bardzo wdzięczny.

Optymistyczne nastawienie

W tym wpisie nie może zabraknąć wzmianki o optymistycznym nastawieniu, ponieważ jest ono tutaj niezbędne! Wiem, że zrobiłam wszystko, co mogłam, aby zapewnić sobie i dziecku jak najlepszy poród. Dbałam o równowagę pomiędzy aktywnością i wypoczynkiem, ruszałam się całą ciążę, oczywiście w racjonalny dla tego stanu sposób, jeśli miałam jakiekolwiek wątpliwości rozwiewałam je z pomocą specjalistów – fizjoterapeuty, położnej czy też lekarza. Moja położna po ostatniej wizycie dała mi zastrzyk pozytywnej energii więc pozostaje mi jedynie spakować torbę do szpitala (domu narodzin) , czego jeszcze nie zrobiłam i ahoj przygodo!

Dam znać, jak już się rozpakujemy,
Kasia

PS. Jeśli jeszcze nie widziałaś tej propozycji to mam dla Ciebie darmowy PDF z ćwiczeniami rozluźniającymi, który możesz pobrać TUTAJ
PS 2. Treningi ciążowe znajdują się w Wirtualnym Studio, jeśli jesteś zainteresowana dołączeniem zapisz się na listę oczekujących o TUTAJ

 

 

 

Mamy czas na trening, czyli mama ćwiczy

Mamy czas na trening, czyli mama ćwiczy

Mama ćwiczy

Większośc moich postów powstaje spontanicznie, tak jest i tym razem. W ubiegłym tygodniu przeprowadziłam kilka rozmów z moimi koleżankami – mamami i klientkami, też mamami. Często słyszę to pytanie ‘Ale Kaśka, jak to zrobić?! Przecież jestem taka zmęczona, że nie dam rady wcześniej wstać, a wieczorem to już w ogóle się do niczego nie nadaje… Jaki trening? Nie mam tyle samozaparcia.’  Pisałam już co nieco na ten temat TUTAJ Teraz pora na małą aktualizację sytuacji. Kiedy mama ma ćwiczyć? W tym poście dzielę się moimi doświadczeniami w tym obszarze.

Po pierwsze robisz to dla siebie

Tak jest! I nie chodzi mi tutaj o bycie lepszą wersją siebie, chodzi mi o Twoje zdrowie, dobre samopoczucie, lepsze funkcjonowanie w przyszłości, mniej napięć w ciele, a co za tym idzie lepsze ‘mamowanie’ i komunikację w rodzinie. To nie żart! Kiedy zapominasz o sobie i swoich potrzebach, niestety odbija się to również na Twojej emocjonalności. Wielokrotnie wspominałam już o tym jak ważne jest połączenie ciało-psycha. Kobiety często mówią, że chcą być dobrymi mamami i w imię tej deklaracji rezygnują z siebie i swoich potrzeb. Przecież wszystko, dosłownie wszystko jest ważniejsze od nich samych. Spychają czas dla siebie (spacer/ruch/trening/odżywczy posiłek/sen) na ostatnie miejsce listy priorytetów. Nie tędy droga!

Wszyscy się ucieszą

Uwierz mi, że wszyscy domownicy ucieszą się z tego, że robisz coś dla siebie. Będziesz częściej się uśmiechać, będziesz pełniejsza energii i zmotywowana do działania w innych obszarach życia. Jednak jak wiadomo nasza doba jest ograniczona, a w grafikach i na liście to do nie mogą znaleźć się absolutnie wszystkie czynności świata, dlatego podziel się z domownikami obowiązkami. Mąż na pewno poradzi sobie z pralką, skoro jest programistą, a Twój 3-latek może pomóc Ci chociażby w segregowaniu prania czy też sprzątaniu własnych zabawek. Oczywiście sam z siebie tego nie zrobi, ale wspólnymi siłami na pewno się uda. Ty decydujesz co jest dla Ciebie ważne, pranie na serio może poczekać, Twoje zdrowie już nie.

Jak to działa u mnie?

Ostatnio mam sporo na głowie – dziecko, firma, wykańczanie mieszkania, przygotowania do porodu. Ale obiecałam sobie, że skoro w pierwszej ciąży byłam aktywna to i w tej tak będzie, ponieważ wiem jak ważne jest to dla mnie i dla dziecka. Zwykle poświęcam na matę 30 minut z rana zanim domownicy wstaną. Poranny rozruch czyni cuda dla mojego ciała, nie jest to nic intensywnego. Przede mną ostatni miesiąc ciąży i oprócz tego, że przepona ma już naprawdę niewiele miejsce nie odczuwam dyskomfortu związanego z bólem kręgosłupa czy też nieprzyjemnych objawów związanych z dnem miednicy. Poza tym raz w tygodniu chodzę na zajęcia do pobliskiego studia i powiem Ci, że to jest super być po drugiej stronie sali. Wcześniej nie miałam na to czasu teraz cieszę się zajęciami i raz na dwa tygodnie basenem. Oczywiście, że nie zawsze się to wszystko dopina, to normalne. Jeśli dzisiaj się nie uda jutro też jest dzień i wtedy w pierwszej kolejności działam na macie, dzięki czemu dawkę ruchu mam zapewnioną.

mama ćwiczy - spacer

Sprawiedliwy podział

Faceci są bardziej asertywni i jeśli uprawiają sport to jest on dla nich bardzo wysoko na liście priorytetów. Mój partner kocha sport i jest on dla niego bardzo ważny (gra w rugby, a wcześniej przez wiele lat trenował akrobatykę). Czas na trening i mecz to rzecz bardzo ważna w rodzinnym grafiku. Skoro mój partner ma czas na swoje aktywności to czemu ja nie miałabym znaleźć czasu na swoje? Ustalcie kiedy jest jego czas na sport,a  kiedy Twój. Najlepiej określ w waszym tygodniowym grafiku kiedy kto, co robi i kiedy potrzebuje na to czasu. Naprawdę warto! Zanim zaszłam w ciążę raz w tygodniu chodziliśmy na wspólny trening, co jest świetną metodą pielęgnowania relacji i oczywiście odzczęśnością czasu. Nawet jeśli Ty nie przepadasz za tym, co on robi i na odwrót na pewno uda się to pogodzić co jakiś czas.

Jest mnóstwo sposobów na pogodzenie życiowych ról i aktywności, chociaż nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Wymaga to wypracowania pewnych schematów i warto planować z wyprzedzeniem. Trzeba trochę ustaleń, ale jest to możliwe. W przypadku treningu w domu warto ustalić stałą porę, wtedy szybciej stanie się to Twoim nawykiem.

Mam nadzieję, że ten wpis był dla Ciebie pomocny i inspirujący, a teraz czas na działanie! Nie ma co się zastanawiać po prostu ruszaj! Nie szukaj motywacji gdzieś w internecie, zacznij działać. A jeśli potrzebujesz małej zachęty na początek to zapraszam Cię do pobrania PDF-a z ćwiczeniami rozluźniającymi, żeby najpierw zrobić sobie trochę miejsca w ciele. Wystarczy, że klikniesz TUTAJ a PDF przyleci do Ciebie na maila.

Ściskam i do zobaczenia na macie,
Kasia

Codzienny trening, dobre praktyki i frustracja

Codzienny trening, dobre praktyki i frustracja

Nagła zmiana aury

Pogoda coraz lepsza, temperatury coraz wyższe, a słońce rozpieszcza! Okazuje się, że w tym roku po zimie nadeszło od razu lato! Nagle wpadasz w panikę i przypominasz sobie o tym, że przydałoby się do niego jakoś przygotować, bo przecież zaraz wakacje! Sale fitness i siłownie wypełniają się, znowuż na 2 tygodnie, po to, aby opustoszeć na majówkę i dalej już do wakacji… Znasz ten scenariusz? O wiele lepszym rozwiązaniem jest kontynuowanie dobrych praktyk przez cały rok. Wtedy nie mam problemu i stresu związanego z nagłą zmianą aury. W takich okolicznościach codzienny trening to nie mus. W dzisiejszym wpisie chciałam podjąc dwa wątki – pierwszy to regularny ruch przez cały rok, do czego namawiam Cię do znudzenia, a drugi to presja, jaka się z tym wiąże. Zapraszam do lektury.

Codzienny trening

Czy codzienny trening jest dobrym pomysłem? To zależy jaki i jakie są nasze cele. Jeżeli przygotowujesz się do zawodów sportowych oczywiście, że codzienny trening jest wskazany, oczywiście w zależności od dyscypliny i fazy przygotowań do zawodów. Jeżeli jednak masz nieco inne cele warto przeplatać treningi aktywnościami pozatreningowymi i to też jest ok. W Wirtualnym Studio mamy treningi rozpisane na każdy dzień tygodnia oprócz weekendów, ale jest to rozwiązanie zaprojektowane z myślą, o kobietach, które chcą zadbać o swoją sprawnośc i zdrowie, a nie mają na to zbyt wiele czasu. Dlatego proponuję tutaj krótkie aczkolwiek efektywne treningi, które będą wspierać członkinie Wirtualnego Studia w codziennych działaniach. Plan treningowy jest tworzony tak, aby każda grupa mięsniowa była ćwiczona raz w tygodniu, pilnuję również, aby w kalendarzu znalazło się miejsce na mobilizację oraz czas na aktywności pozatreningowe.

rozciąganie na plaży

Co się może wydarzyć gdy zbyt dużo trenuję?

Codzienny bardzo intensywny trening może w rezultacie doprowadzić do przetrenowania, co tak naprawdę może być hamulcem w osiągnięciu Twoich upragnionych celów czy to zdrowotnych czy to sylwetkowych. W tej dziedzinie potrzeba nieco planowania tak, aby sobie nie zaszkodzić i nie obudzić się za jakiś czas z zespołem przewlekłego zmęczenia, rozregulowanymi hormonami i miejscu, w którym pomimo, że ćwiczyć codziennie nie możesz schudnąć czy rozwinąć masy mięśniowej. Nie znalazłam takich danych dla Polski, ale brytyjski dziennik The Guardian podaje, że brytujczycy wydając rekordowe sumy na siłownie i ćwiczenia, nadal tyją i coraz więcej siedzą. Nie dajmy się zwariować. Tradycyjna Medycyna Chińska natomiast dla zachowania zdrowia zaleca umiarkowany ruch przez całe życie.

Dobre praktyki

Kwestię tego czy ćwiczyć codziennie mamy już rozwiązaną. Warto sobie stworzyć plan treningowy, który będzie odpowiadał na nasze potrzeby, najlepiej w tym celu skontaktować się ze specjalistą, który dobierze odpowiednie ćwiczenia, obciążenie i częstotliwość do Twojego poziomu zaawansowania. Kiedy masz określone cele i wiesz już jak ćwiczyć warto, aby aktywność towarzyszyła Ci regularnie, nie tylko w zrywach noworocznym czy też przedwakacyjnym. Jest to po pierwsze zdrowsze dla całego organizmu, bo przecież chodzi tutaj o zdrowie, sprawnośc i dobre samopoczucie, a nie da się tego osiągnąć za pośrednictwem jednorazowego zrywu. Po drugie natomiast stopniowo możesz się rozwijać, wprowadzać modyfikacje i utrudnienia, a także dodawać obciążenie no i unikniesz takiej sytuacji, jaką mamy w tym roku, na spokojnie podejdziesz do zmiany sezony z zimowego na letni, bo dbałaś o siebie przez cały rok! Dzięki temu będziesz czuła się po prostu lepiej sama ze sobą!

side bend na plaży

Codzienny trening a frustracja

Ze względu na specyfikę mojej działalności często piszecie do mnie co zrobić i jak się zmotywować w sytuacji kiedy trening staje się dla Was przymusem i wiąże się z frustracją, z niechęcią i nie sprawia Wam przyjemności. Znam to doskonale i pisałam już co nieco na ten temat na blogu o TUTAJ. Niestety świat mediów, social mediów i fit-celebrytów nie ułatwia życia zwykłemu człowiekowi, szczególnie takiemu o dosyć dużej wrażliwości. Ci co są odporni jak czołgi po prostu tego nie zauważają i absolutnie im to nie przeszkadza. Te wrażliwsze jednostki przeżywają jednak, porównują się do innych i czują się z tym niezbyt dobrze. Ruch jest ważny dla naszego ogólnego dobrostanu, nie da się temu zaprzeczyć i należałoby do niego podchodzić w taki sposób. Najlepiej nie oglądaj się na innych co robią i ile robią. To nie jest Twoja sprawa, Ty jesteś w innym miejscu i ważnym jest, abyś z tego miejsca dbała o siebie najlepiej jak potrafisz w danym momencie. Omijanie treningów lub udawanie, że ich nie ma nie jest rozwiązaniem, które Ci służy. Postaraj się o nich myśleć jak o higienie swojego narządu ruchu. Zakładam, że nie startujesz w zawodach, a więc jeśli od czasu do czasu trening Ci ‘wypadnie’ to nic takiego. Skup się w 100% na sobie, nie na innych, zastanów się dlaczego jest to dla Ciebie ważne i działaj!

Wdzięczność

Bądź sobie wdzięczna za każdy wykonany trening czy dawkę ruchu, bo zrobiłaś to dla siebie, a nie dla kogokolwiek innego. Takiego podejścia uczymy się również w Wirtualnym Studio, naszą główną intencją jest dbanie o siebie i rozwój w jak najlepszy na dany moment sposób. Każdy robi swoje 100%, ale 100% każdej z nas jest inne. Jedna z dziewczyn ma kilkorodzieci i trening ze Studia absolutnie jej wystarcza, inna biega długie dystanse i jest to dla niej aktywność uzupełniająca. Cieszymy się z każdego sukcesu i każdego wykonanego treningu, jesteśmy sobie wdzięczne, taka jest filozofia Studia. Podsumuję może cytatem, które użyła ostatnio członkimi Wirtualnego Studia i uczestniczka ostatniej akcji, którą organizowałam:

Nie musi być perfekcyjnie aby było idealnie

Mam nadzieję, że ten wpis był dla Ciebie pomocny, niby to truizmy, ale ważne truizmy. Jeśli sposobał Ci się ten wpis podziel się nim, być może ktoś potrzebuje przeczytać dzisiaj właśne te słowa

Ściskam,
Kasia

zapisy do airtualnego studia

PS. Trwają zapisy do Wirtualnego Studia, po raz ostatni przed dłuższą przerwą masz okazję dołączyć do innych dziewczyn, zadbać o siebie i realizować swoje osobiste cele. Zapisy potrwają do piątku 13.04 do godziny 22.00
Zapisać możesz się TUTAJ

Przygotowania do porodu numer dwa, czyli o różnicach i podobieństwach

Przygotowania do porodu numer dwa, czyli o różnicach i podobieństwach

Stało się, wkroczyłam w trzeci trymestr. Przygotowanie do porodu zaczęło więc zajmować nieco więcej miejsca w mojej świadomości . Pomyślałam, że to niezła okazja, aby podzielić się z Tobą kilkoma refleksami dotyczącymi różnic i podobieństw w przygotowaniu za pierwszym razem i teraz.

Myślałam, że siła i elastyczność mi pomogą

Myliłam się. Nie bałam się pierwszego porodu. Nie wiedziałam, co mnie czeka, ale sądziłam, że jestem dobrze przygotowana. W ujęciu fizycznym oczywiście. Ponad 3 lata temu sądziłam, że głównie o ten fizyczny aspekt chodzi. Przygotowanie do porodu sprowadzałam więc głównie do regularnej aktywności. Nie trenowałam crossfitu, ale nie stroniłam od podporów bocznych, mnóstwa wykroków i ćwiczeń na pośladki, co jak się okazało nijak nie pomogło mi podczas porodu, a teraz sądzę, że sprawę nawet skomplikowało.

Co robię inaczej?

Tym razem od początku ciąży nie zrobiłam ani jednego spięcia brzucha, unikam podporów i nie napinam pośladków 😉 Nad tym popracuję sobie później. Nie, nie leżę na szezlągu, regularnie chodzę na basen i ćwiczę, ale tym razem wygląda to inaczej. Od początku są to ćwiczenia o mniejszej intensywnści. Szczególnie teraz, w trzecim trymestrze nastawiam się na relaksację, ćwiczenia oddechowe i medytację. Dlaczego? Dlatego, że chciałabym urodzić w sposób jak najbardziej naturalny, co na tym etapie oczywiście pozostaje życzeniem. Poród jest wydarzeniem tak bardzo nieprzewidywalnym, że mam tą świadomość, że nawet te z goła odmienne przygotowania absolutnie niczego nie gwarantują.

otwieranie bioder

Akceptacja tego, co było

Mój pierwszy poród trwał bardzo długo. Wszystko w moim ciele wyuczone było jak się mobilizować i napisać a niekoniecznie doświadczać i rozluźniać. Bardzo mocno chciałam kontrolować całą sytuację, co również nie było pomocne. Finalnie udało mi się urodzić drogami natury. Nie byłam jednak zadowolona z tego, jak przebiegł mój pierwszy poród. Pogodzenie się z tym i przepracowanie tego, że był to dobry poród uznaję za część przygotowań do drugiego porodu. Dostrzeżenie tego faktu wydaje mi się bardzo ważne dla uwolnienia pewnych emocji i napięć z tym związanych, bo ciało pamięta absolutnie wszystko!

Opieka położnej

Nauczona doświadczeniami pierwszego porodu, drugą ciążę prowadzę u położnej, która specjalizuje się w porodach naturalnych. Od pierwszego spotkania czuję ogromną różnicę w poziomie zaangażowania osoby prowadzącej (może to być czynnik personalny), co wpływa pozytywnie na moje nastawienie. Nie ukrywam, że po pierwszym porodzie początkowo mocno obawiałam się wielkiego finału. Z perspektywy czasu uważam, że zapoznanie się z osobą, która poprowadzi Cię przez ciążę i doświadczenie porodu, przywita Twoje dziecko na świecie jest niezwykle ważne. Myślę, że potrzebujemy w tym procesie osoby towarzyszącej, tworzącej dla nas przestrzeń, podpowiadającej co robić na danym etapie, popowiadającej, co może nas dodatkowo wspomóc (jak np. masaż krocza). Czasami partner, który również bywa zagubiony to za mało.

Teraz pozostaje po prostu codzienne życie i cóż… kontynuowanie dobrych praktyk, przyglądanie się sobie, swoim reakcjom w róznych sytuacjach oraz myślom i odczuciom związanym z porodem, akceptacja tego, co nadchodzi.

Ściskam,

Kasia

PS. Daj mi znać jak podobał Ci się ten wpis, być może też przygotowujesz się do porodu i znalazłać tutaj coś ciekawego dla siebie?

PS. 2 TUTAJ możesz pobrać zestaw 3 krótkich treningów dla kobiet w ciąży

PS. 3 Jeśli chcesz poczytać o przygotowaniach do ciąży kliknij TUTAJ 

 

Jak zrobić plank, czyli co nieco o podporze

Jak zrobić plank, czyli co nieco o podporze

Często pytacie o podpory. Jak zrobić plank? Jak się przygotować? Jakie są przeciwwskazania do wykonywania podporów? Dlatego właśnie przygotowałam wpis razem z filmikiem o tym jak prawidłowo zrobić plank. Na co zrócić uwagę, jakie ćwiczenia wykonać zanim do tego planka wejdziemy.

Zacznij od nadgarstów

Wiele osób skarży się na to, że nie mogą wykonywać podporów ze względu na bolące nadgarstki. O nadgarstach przygotowałam osobny wpis razem z filmikiem, który zobaczyć możesz TUTAJ.  Jest to niezwykle istotny element przy poprawnym wykonywaniu planka, ale filmik będzie również pomocny, jeśli dużo pracujesz przy komputerze i odczuwasz dyskomfort związany z nadgarstami.

Poczuj mięśnie centrum

Kolejnym ważnym elemenetem jest poczucie i wyczucie tego, jak działa Twoje centrum. Bez jego odpowiedniego zaangażowania, niestety można wyrządzić sobie więcej krzywdy niż pożytku. Stąd wiele osób narzeka na ból kręgołupa po wykonaniu kilku podporów, jeśli tak się dzieje w filmiku dokładnie tłumaczę i pokazuję kilka wariantów na to jak o owe napięcie i zaangażoanie zadbać.

Odpowiednie ustawienie kręgosłupa

Jest wiele szkół, jedni mówią wciągaj ogon między pośladki, inni mówią o neutralnym kręgosłupie. Co wybrać? Osobiście jestem zwolenniczką neutralnego kręgosłupa. To w nim ‘pracujemy’ na codzień i w takiej właśnie pozycji jeseśmy w stanie najlepiej znosić i przenosić obciążenia. Tego między innymi uczymy się w przygotowanym materiale. Dlaczego? Nadmierne zaokrąglanie dolnych pleców powoduje niemożność zaangażowanie głębokiego gorsetu mięśniowego, mięśnie pleców są rozciagane, a te z przodu są zbyt mocno przykurczone, co powoduje dysbalans pomiędzy przodem i tyłem ciała.

Kiedy unikać podporów?

Podpory tak samo jak wiele innych ćwiczeń nie są dla każdego. Podporów nie należy wykonywać w ciąży, ponieważ zwiększają one ciśnienie śródbrzuszne. Nie jest ono niekorzystne zarówno dla dziecka jak i mamy. Odradzam to ćwiczenie również młodym mamom, kobietom z rozejściem mięśni brzucha oraz tym, które doświadczają problemów ze strony dna miednicy.  Jeżeli masz problemy z kręgosłupem, takie jak dyskopatia lub poażniejsze również zastanowiłabym się czy plank jest ćwiczeniem dla Ciebie. Możesz wybierać spośród łatwiejszych opcji lub ćwiczeń w odciążeniu, które świetnie wzmocnią Twoje centrum.

Czy jest sens długo trzymać planka?

Moim zdaniem nie do końca, dużo fajniejszym rozwiązaniem jest wprowadzanie ruchu do tego ćwiczenia. Nasze ciało nie lubi statyki, lubi się poruszać. Fajną opcją są wersje z gumami jako utrudnieniem lub klasyczne pompki. Trwanie w bezruch tak naprawdę daje niewiele korzyści dla naszego ciała pod względem funkcjonalnym.

Jak zrobić plank krok po kroku oraz modyfikacje

Daj mi znać czy ten poradnik był dla Ciebie pomocny i podziel się nim z innymi. Może też chcą robić planka 😉

Ściskam,

Kasia