7 złotych zasad dbania o siebie zimą

7 złotych zasad dbania o siebie zimą

Kalendarzowa zima zaczyna się dopiero za 2 tygodnie z hakiem, jednak zima tak naprawdę już tu jest. I nie chodzi o to,że w tym roku śnieg spadł nieco wcześniej. Zauważ, że od jakiegoś już czas czujesz się nieco inaczej. Zaobserwuj też, co dzieje się i jak zmienia się natura. Drzewa nie mają już liści i odprowadziły swoje soki w głąb, aby nie narażać się na działanie zimna i aby przetrwać tę porę. Dni są corasz krótsze, słowem ciemno i zimno. Specyfika tej pory roku jest taka, że należy o siebie po prostu podwójnie zadbać. Dodam również, że my, kobiety ze względu na miesiączkę, ciąże i porody powinnyśmy przyłożyć do tego jeszcze większą wagę. Sory chłopaki, jeśli czytacie, to statystyki pokazują, że większość gości tutaj to są jednak babki 😉

Poniżej przekazuję 7 złotych zasad dbania o siebie zimą. Jak utrzymać dobrą formę podczas zimy? Jak zadbać o siebie? Jak chronić się przed infekcjami i co więcej mieć jeszcze energię na ruch i aktywność? Wszystko, co robimy ma służyć naszemu zdrowiu i dobremu samopoczuciu, dlatego, jeśli zimą non stop chorujesz i nie masz na nic siły to jest to wpis dla Ciebie.

    1. Rozgrzewaj sie od środka

Wyobraź sobie, że z rana w zimie potrzebujesz się rozgrzać, wchodzisz pod prysznic, a woda, która zaczyna na Ciebie skapywać jest…zimna! Tak właśnie się dzieje z Twoim żołądkiem, kiedy z rana dostarczasz mu cokolwiek z lodówki, kanapki lub zielone soki. Niezbyt przyjemne prawda? Główną zasadą tutaj jest jedzenie 3 ciepłych posiłków w ciagu dnia i nie, nie chodzi o to, aby na śniadanie wypić kubek ciepłej czarnej kawy. Umówmy się, że kawa nie jest posiłkiem. Istnieje naprawdę wiele smacznych i odżywczych alternatyw. Obiad oczywiście również ciepły, odzywczy i rozgrzewający. Zupa to absolutna podstawa i jest również świetną propozycją na…kolację 🙂

      2. Ruszaj się

Bardzo nam sie nie chce, jesteśmy zmęczeni i ociężali i abolutnie nie chodzi mi teraz o to abyś robiła coś bardzo wymagającego, ale ruch pobudza krążenie zarówno krwii jak i energii. Pisząc ruszaj się nie mam na myśli, abyś chwytała teraz za sztangę (jeśli masz jednak na to ochotę to oczywiście zrób to) ale raczej to, abyś postarała się każdego dnia zrobić coś  małego dla siebie pomimo zimna i zmęczenia. Może to byś spacer, może to być 15-20 minut jakiegokolwiek ruchu, delikatny trening. Cokolwiek, co sprawi, że Twoja krew zacznie szybciej krążyć. Nieskromnie powiem, że idealnym rozwiązaniem dla zabieganych jest moje wirtualne studio.

     3. Oddychaj

Oddech jest pierwszym i ostatnim aktem naszej obecności tutaj. Jest bardzo istotny dla naszego funkcjonowania w zdrowiu, zarówno fizycznym i psychicznym. Daj sobie czas na odżywczy, świadomy oddech. Nie musisz być wcale joginem ani mistrzem meytacji, aby poświęcić kilka chwil na oddech, a naprawdę może to zmienić jakość Twojego życia na lepsze. Odżywczy oddech jest równie ważny jak dobre jedzenie i sen, dodaje energii i sprawi, że będzie Ci łatwiej przetrwać te ciemne, zimne dni.

    4. Wysypiaj się

Podczas snu regenerują się wszystkie nasze organy, jednak wiele z nas wybiera siedzenie do późna przy telefonie bądź też komputerze zamiast po prostu położenie się do łóżka. Rozrywkowe to, to nie jest ale nie dziw się, że nastepnego dnia jesteś bez energii i najchętniej cały dzień przeleżałabyś w łóżku. To naprawdę nie jest wina zimy, tylko być może Twoje długotrwałe późne kładzenie się spać? Warto zastanowić się, o której kładziesz sięna nocny odpoczynek.

    5. Jedz to, co lokalne i sezonowe

Nie bez przyczyny natura sprawiła, że w naszej szerokości geograficznej rosną lub są dostępne w danej porze roku takie, a nie inne produkty spożywcze. Mają one określone właściwości, które nam służą i wspomagają nasz organizm. Obecnie mamy dostęp praktycznie do każdego produktu, z całego świata, czego dusza zapragnie znajdziesz to na pewno w odpowiednim sklepie. Należy sobie zadać jednak pytanie czy rzeczywiście nam to służy i sprawia, że jesteśmy zdrowi i przygotowani na zimowe warunki?

Podpowiem Ci, że najbardziej naturalne dla nas do jedznia w zimie są: marchewki, ziemniaki, buraki, seler, pietruszka, por, cebula, kapustne, brukselka, jarmuż, rzepy, dynie, jabłka oraz gruszki. Ze zbóż oczywiście wszelkie kasze. Nie brzmią sexy, ale to wszystko jest kwestia tego, jak je przyrządzisz 😉

   6. Nie żyj w niedoczasie

Mam tu na myśli stres i to ciągłe gonienie za czymś, podejmowanie się miliona spraw, szczególnie w grudniu i zapominanie o sobie i swoich potrzebach. Zastanów się realnie na co masz czas i co możesz zrealizować tak, abyś mogła się wyspać, ugotować i poćwiczyć. Ja wiem, że to może brzmieć dośc abstrakcyjnie, jeśli masz dzieci, pracę zawodową i organizujesz święta, ale to naprawde baaaardzo ważne dla Twojego dobrego zdrowia i samopoczucia. Takie podejmowanie się wszystkiego zwiększa poziom adrenaliny i kortyzolu, które na dłuższą metę osłabiają naszą odporność i mogą przyczyniać się do częstych infekcji właśnie teraz, kiedy mamy zimę. Za niewybieranie siebie płaci się cenę i to całkiem sporą, bo płaci się swoim zdrowiem.

   7. Słuchaj siebie

Wszystko to, co napisałam nie jest odkrywcze. Są to prawdy znane każdemu z nas. Dlaczego jednak tak wiele osób skarży się obecnie na słabe zdrowie i twerdzi, że to taki okres? Niektórz wręcz przechorowują całą zimę. Teraz przejdź przez każdy punkt i zastanów się jak rzeczywiscie wygląda Twoje życie w tym obszarze i co mogłabyś zmienić. Nie od czasu do czasu, ale codziennie. Wprowadzaj stopniowo małe zmiany i po każdej takiej zmianie postaraj się zaobserwować jak się czujesz, czy to Ci służy? Bo chodzi o to, aby nasze działania nas wspomagały i nam służyły.

Daj mi znać w komentarzu jak jest u Ciebie i czy ten wpis jest dla Ciebie przydatny. Powodzenia,

21 dni na macie – Co mi to dało? Co Wam to dało?

21 dni na macie – Co mi to dało? Co Wam to dało?

Wrzesień był wymagający, oj był. Przyniósł jednocześnie wiele satysfakcji zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym, ale o tym, co w prywacie może innym razem 😉 We wrześniu najwięcej pracy, energii i zaangażowania kosztowało mnie zdecydowanie 21 dni na macie. Zanim jednak cała akcja się zaczęła tj. 4.09 działałyśmy z Kasią jak mrówki praktycznie cały sierpień planując, nagrywając i spinjąc całą machinę do kupy, bo był to projekt duży. Chociaż projekt zakończył się ogromnym sukcesem i masą zadowolonych uczestników, to nie obyło się to bez wątpliwości i potknięć.

Początki

W ubiegłym roku organizowałam Miesiąc treningów na bosaka. Pierwsze wyzwanie tego typu, kaliber dużo mniejszy, bo zapisało się bodajże 600 osób, co dla osoby dopiero wchodzącej w internety było i tak sporą liczbą. Postanowiłam więc, że i w tym roku zrobię coś podobnego. Na miesiąc przed rozpoczęciem działań, czyli w lipcu, miałam jednak mnóstwo wątpliwości, ponieważ wiedziałam z czym to się będzie wiązać. Minimum 1,5 miesiąca ostrej pracy (wstawanie o 5 rano i kończenie zadań do ok. 23) w międzyczasie dom, treningi, no proza życia, co tu dużo gadać. Dodatkowo spora zagwozdka zawodowa, w którą stronę iść? Czy bardziej w lekcje indywidualne czy właśnie w działania internetowe. Pod koniec lipca nadal stałam na rozstaju i musiałam podjąć jakąś decyzję i tak w zasadzie nie wiem co mnie do tego pchnęło, ale stweirdziłam, że zrobię 21 dni na macie i to będzie taka akcja, najwyższej jakości! No tip top po prostu! Napisałam do Kasi, ustaliłyśmy terminy nagrywania i…poszło!

Codziennie wchodziłam na matę! To pierwszy raz, kiedy regularnie ćwiczyłam i wytrwałam do końca sportowego wyzwania!

Uczestniczka akcji 21 dni n macie

Jak to się odbywa?

To, co widzisz, to fasada, za nią jest mnóstwo planowania, ponieważ w wakacje mój synek nie chodził jeszcze do przedszkola. Kombinowałam więc na wszystkie możliwe sposoby, aby wygospodarować czas na realizację projektu. W każdej wolnej chwili projektowałam trenigi i ćwiczenia, które znajdą się w poszczególnych filmikach, a każdy miał nieco inną tematykę. Jak wiesz w te wakacje pogoda nie rozpieszczała, a więc kilkakrotnie zdarzyło się, że nie mogłyśmy z Kasią nagrywać, bo..deszcz, bo…zimno i wiele innych. Zapisy rozpoczęły się już w sierpniu, moim marzeniem było, aby chociaż 1000 osób zapisało się na akcję. W rezultacie na akcję zapisało się 3500 osób! Dziewczyny codziennie otrzymywały maila z instrukcjami, notką ode mnie oraz linkiem do treningu. Akcja toczyła się nie tylko przez 10 minut dziennie. Codziennie pracowałyśmy nad jakims aspektem, przeniesieniem tego, co robimy również poza matę. Za kulisami oznaczało to dla mnie spore wyzwanie…pisarskie i techniczne, bo nie wiem czy wiesz, ale nie ma tutaj żadnego pana technicznego, który wspiera mnie swoja mądrością 😉

Czuję zmiany w swojej postawie, jestem bardziej świadoma swojego ciała i tego, jakie formy przybiera 😉 rzadziej boli mnie kręgosłup i biodra. Widząc pozytywne zmiany w fizycznym i psychicznym samopoczuciu mam ochotę kontynuować taką formę ćwiczeń 🙂

Uczestniczka akcji 21 dni na macie

Idea

Idea akcji jest taka, że przez 21 dni kształtujesz nowy nawyk. Specjalnie poprzez krótkie treningi. Dłuższe to zbyt duża bariera wejścia, w szczególności dla mam, które mają mnóstwo zadań do wykonania wciągu dnia i komuś, kto nie doświadczył tego stanu rzeczy, raczej trudno to będzie sobie wyobrazić. Mając doświadczenie jako mama, dobrze widziałam jaka ilość czasu jest realna, a moją prywatna misją było zaszczepienie chęci codziennego ćwiczenia również u  tych z Was, które nieszczególnie lubią to na codzień. Poza tym nie jest sztuką robić coś przez tydzień, dwa czy miesiąc. Sztuką jest sprawienie, aby ta codzienna aktywność weszła nam w krew i aby dbanie o siebie nie kojarzyło nam się z czymś karkołomnym i nieprzyjemnym, bo wcześniej czy później z tego zrezygnujemy.

Zobaczyłam, że robiąc mało można zrobić dla siebie dużo. Ze codziennie można osobie zadbać… To, co poczułam, to sprężystość ciała po Twoich ćwiczeniach. A że cwiczylam przewaznie rano, to miałam energię i dobry humor na cały dzień! I lepiej się czułam w swoim ciele. Bo treningi w klubie dają zupełnie inny efekt niż Twoje:)

Uczestniczka 21 dni na macie

Rezultaty

Wspaniale było czytać i oglądac jak dziewczyny się angażują w codzinne działania i małymi krokami realizują często coś, co wcześniej wydawało im się niemożliwe. Jak odkrywają siebie, swoje ciało i jego możliwości. Uświadamiaja sobie przeróżne rzeczy. Duża część uczestniczek skończyła akcję z powodzeniem. Całość została oceniona przez uczestniczki na 9,82 (oczywiście, że badam satysfakcję i to, czego potrzebujecie), 100% uczestniczek poleciłoby tą akcję swoim bliskim.

Ćwiczę wreszcie z przyjemnością i regularnie! A do tego przy regularnych ćwiczeniach zaczęłam wprowadzać inne nawyki. I jestem bardziej świadoma swojego ciała.

Uczestniczka 21 dni na macie

Co to oznacza dla mnie?

Pomimo początkowych wątpliwości znalazłam swój kierunek. 21 dni na macie było potwierdzeniem tego, że kobiety chcą zadbać o siebie, swoje samopoczucie i poznać lepiej swoje ciało. Niekoniecznie jest to również tożsame z wykonaniem miliona brzuszków, ponieważ te nasze cielesne porzeby są bardzo różne. Ja mam możliwości i narzędzia, aby ten proces ułatwić. Utwierdziłam się w tym, że internet jest najlepszym dla mnie polem działania, które lubię i które pozwala mi robić rzeczy tak, jak ja je widzę, na podstawie informacji, które od Was dostaję. Po akcji odbyły się zapisy do wirtualnego studia Na bosaka, w ramach, którego dziewczyny kontynuują swoją przygodę na macie i poza nią. Szykuję równiez powolutku nowe materiały, które mam nadzieję spotkają się z tak samo pozytywnym odbiorem.

Daj znac co o tym sądzisz?

Ściskam jesiennie i lecę czytać książkę do parku,

Jeśli pierwszy raz słyszysz o 21 dniach na macie to możesz dołączyć TUTAJ

 

 

 

 

Karykatura zdrowego stylu życia, czyli fit lajfstajl

Karykatura zdrowego stylu życia, czyli fit lajfstajl

Ten tekst powstał spontanicznie, po rozmowie z jedną z klientek dzisiaj rano. Tak w zasadzie to temat ‘zdrowego’ stylu życia przewija się w mojej pracy dość często, czy to z klientami czy z osobami z branży czy na imprezach okolicznościowych. Jednak ta dzisiejsza, poranna rozmowa sprawiła, że wprost nie mogłam doczekać się aż usiąde do klawiatury i przeleję troche myśli tutaj, na bloga. Ze zniecierpliwieniem dojechałam do bankowego i dalej na praską stronę Wisły, gdzie mieszkam. Po dordze jeszcze zakupy więc wyobraźcie sobie (przynajmniej te osoby, które coś piszą) jak bardzo mnie roznosiło, chciałam opowiadać Pani kasjerce o tym wszytskim, co kłębi sie w mojej głowie.

Zdrowy styl życia czy targowisko próżności?

Moja obserwacja jest taka, że nie poszło to ani trochę w stronę zdrowego stylu życiu, a stało się raczej jego karykaturą z przerośnięta mięśniówką i poglądami na zdrowie tak jednopłaszczyznowymi jak bicep curl*. Brakuje tutaj rotacji i odniesienia do innych aspektów życia. Fit lajfstajl stał się maszynką do sprzedawnia coraz to nowych produktów i systemów treningowych, których rzekomo potrzebujemy, aby zdrowo żyć. Ja nazwałabym to zjawisko raczej ‘konsumpcjonizmem wyglądu’. To, co często możemy oglądać w social mediach to nieustanne reklamy produktów własnych czy też produktów marek związanych ze ‘zdrowiem’, prezentowanych przez influencerów segemntu fit. Ciągła sprzedaż i karmienie własnego ego owych osób. Nie mówię, że pokazywnie siebie czy też wartościowych treści jest złe, w takich czasach żyjemy. Ja mam wrażenie, że to z czym mamy do czynienia to bardzo agresywne wchodzenie w nasze życie z nieprawdziwym obrazem tego czym jest zdrowie i szczęście, bo o to przecież tutaj chodzi. Zdrowie i szczęście to najwyższe priorytety w życiu każdego człowieka, łatwo jest więc tutaj bazować na emocjach, z czego producenci często korzystają. Rynek w Polsce jest spory, ale wciąż w niewielkim procencie zagospodarowany, tak więc jest o co toczyć bój!

Z kaloryferem czy bez?

Wiecie jak jest dziewczyny, utarło się, że jak się ma pare centymetrów ‘za dużo’ tu czy tam to jest się od razu towarem no…z niższej półki, coś jest z nami nie tak i trzeba ciężko pracować, aby być ‘lepszą wersją siebie’. Trzeba mieć kaloryfer, pośladki jak arbuzy – no wtedy to sie jest okazem zdrowia. To nieprawda, dlatego, że aspektów zdrowia jest bardzo wiele, a kładzenie tak dużej presji na aspekt fizyczności jest sporym nieporozumieniem. Nie potrzebujesz wcale gigantycznej muskulatury, aby być zdrowym i szczęśliwym człowiekiem. Zwróć uwagę na zwierzęta, one nie potrzebują przerzucania ciężarów i dużej mięśniówki, aby być zdrowymi i dobrze funkcjonować. Ich naturalne otoczenie i życie w ciągłym ruchu sprawia, że są sprawne i zdrowe. Oczywiście, że warto o siebie dbać, nie chcę tutaj powiedzieć, że jest inaczej, jednak nasze ‘trenowanie’ zostało powiązane z aspektem wizualnym, a nie sprawnościowym. Nie wiem czy wiesz, ale mięsień prosty brzucha wcale nie jest najważniejszym mięśniem naszego ciała 😉 Ciało nie funkcjonuje w kontekście jednego mięśnia ale ruchu, dlatego dużo ważniejsze i bardziej wartościowe jest myślenie w kategoriach sprawności a nie tylko estetyki.

Dla przyjemności się nie liczy

Ruch jest dla nas naturalny jednak w obecnych realiach urósł do czegoś wręcz niezwykłego i znowu to powtórzę…karykaturalnego. Przebiegnięcie paru kilometrów należy zarejestrować poprzez aplikację, będą na siłowni trzeba koniecznie sie otagować i zrobić zdjęcie przed lustrem w szatni, wycieczka rowerowa z dzieckiem do albumu fit bezwględnie! Ostatnio byliśmy na Moczydle (zespół otwartych basenów) i widzę taki oto obrazek: na jednym boisku chłopaki graja w piłeczkę, czysta radocha i luz – to jest zdrowy styl życia jak najbardziej, nie sądzę, żeby później robiona była seria fotek, na boisku obok młode dziewczyny cykają zdjęcia w fit pozach – czy to jest zdrowe? Odpowiedź pozostawiam Tobie 😉 Kto jest bardziej zdrowy?

No to można to zjeść czy nie?

Jedzenie to temat, który również wzbudza ogromne zainteresowanie, no bo przecież jeść musimy jeszcze bardziej niż ćwiczyć! A skoro musimy no to przecież trzeba wiedzieć co, żeby było fit czyli zdrowe. Nie chcę zagłębiac się tak bardzo w ten aspekt, ponieważ nie jestem dietetykiem jednak moja obserwacja dotycząca zdrowego jedzenia jest taka, że tak jak w przypadku treningu cała otoczka sprawia, że sam temat jedzenia staje się…niezdrowy 😉 Zdrowe jedzenie jest proste – pochodzi z natury, nie z folii, nawet tej z napisem bio, jest przygotowywane ze świeżych, sezonowych produktów w domowych warunkach. Zdrowe jedzenie to nie nowomodne akurat produkty w wysokiej cenie, czasami to najprostsze składniki z warzywniaka pod domem.

Musisz, po prostu MUISZ dzisiaj poćwiczyć!

Kolejna bzdura, dzień bez treningu jest dniem straconym jak wmawiają nam celebryci i boginie instagrama. No cóż przyznam Ci sie do czegoś… otóż od dobrych kilku/kilkunastu dni nie wyciagnęłam swojej maty i nie ćwiczyłam i nie czuję ani trochę, że przegrałam życie. Cieszyłam się po prostu byciem, byciem z rodziną i ze znajomymi i  w naturalny sposób po prostu się poruszłam. Jeździłam na rowerze, pielęgnowałam działkę, robiłam to, co lubię. Trochę po tej działce się porozciągałam, ale to wszystko. Nic więcej. Pełen luz w głowie, bez żadnego muszenia, bez ciągłego gonienia za jakimiś efektami. Zawsze znajdzie się kolejny stopień, na który należy wskoczyć, zawsze kolejny punkt do odchaczenia, ta ciągła pogoń to znamię naszych czasów, nie można po prostu być. Trzeba wciąż za czymś gonić, ja jednak mam na ten temat nieco inne zdanie i wolę raczej być niż nieustannie za czymś gonić. Obecność i uważność to chyba najbardziej zaniedbane obecnie komponenty naszego zdrowia, ponieważ wciąż żyjemy albo tym co było albo w strefie planów.

Łączność ze sobą, z naturą i sztuka odpoczywania

Zdrowie to nie tylko trening i dobre jedzenie. To, czego mi osobiście najbardziej brakuje, a co pojawia się cząstkowo to aspekt odpoczynku i łączności z naturą. Żyjemy w kulcie ciągłej zajętości, brak nam czasu na dolce far niente, czyli słodkie nieróbstwo czy okresy przejściowe, takie jak połóg. Ktoś powie szkoda czasu! A jednak odpoczynek jest bardzo ważny, bez regeneracji nie ma mocy napędowej do wykonywania zadań kolejnego dnia,a skutkiem braku regeneracji jest wypalenie zarówno psychiczne jak i fizyczne. Słyszałaś kiedyś o zespole chronicznego zmęczenia? Jest to furtka do innych, poważniejszych chorób ogólnoustrojowych. Jest sygnałem, że coś zaczyna się dziać. Stres i pobudzenie to mechanizm, który ma nas chronić przed niebezpieczeństwem, jednak ciagły stres jest bardzo destrukcyjny, ponieważ został zaprojektowany na krótki odcinek czasowy, a nie jako stan,w którym nasz organizm ma ciagle funkcjonować. Utrzymująca się dłużej sytuacja tego typu zaczyna wywierać negatywny wpływ na układ współczulny, który jest odpowiedzialny za homeostazę organizmu. Dlatego tak ważne jest odpoczywanie, odłączenie się od elektroniki, przebywanie w naturze oraz dobre kontaty międzyludzkie. To coś, czego nie wypracujesz na treningu, a co może mieć niebagatelne i jak sądzę coraz większe znaczenie dla naszego zdrowia i życia.

No! To się rozpisałam dzisiaj. Daj mi znać co sądzisz w komentarzu. Jakie są Twoje obserwacje i opinia na ten temat? Jeśli chcesz w zrównoważony sposób przejść przez wrzesień zapisz się na 21DNI NA MACIE.

Ściskam,

PS. Jeśli uznasz ten wpis za wartościowy to.. podziel się nim na mediach społecznościowych. Może ktoś czuje się zagubiony i potrzebuje właśnie taki tekst przeczytać?

*ćwiczenie na biceps

 

7 zasad, które pomogą Ci stać się zdrową i zadbaną kobietą

7 zasad, które pomogą Ci stać się zdrową i zadbaną kobietą

Tak naprawdę bardzo nie lubię słów typu: zasady, reguły czy strategie, bo sugerują one coś w pewien sposób sztywnego, a to, o czym dzisiaj piszę wcale takie nie jest. Dlatego, jeśli masz tak jak ja nie zrażaj się tytułem i czytaj dalej.

Tak naprawdę nie ma jedej wspaniałej recepty dla nas wszystkich na to jak żyć zdrowo i szczęśliwie, a moim osobistym zdaniem, może ze względu na branżę, w której pracuję narosło tutaj sporo mitów i to, co widzimy w okół zakrawa o swego rodzaju obsesję, a obsesje jak wiadomo zdrowe nie są 😉 Tak czy inaczej jest pewien zestaw zasad, które stosują w swoim życiu zdrowe i dbające o siebie kobiety. Przeczytasz o nich poniżej.

 

1.Zrezygnuj z nastawienia wszystko albo nic

 

Zamiast wyznaczać sobie od razu gigantyczny cel i szukać wciąż wymówek, że nie masz możliwości go zrealizować postaraj się zrobić tyle ile możesz, wtedy kiedy możesz. Jeżeli nie możesz poświęcić 3 godzin na trening w klubie fitness (bo dojazd, przebieranie, kąpiel i powrót) 10 czy 20 minut treningu domowego jak najbardziej da radę! Osobiście wyznaje zasadę coś jest zawsze lepsze niż nic. Takie nastawienie pozwoli Ci to na wiekszą regularność i poprawi samopoczucie. Cegiełka po cegiełce i naprawdę można sporo zdziałać!

 

2. Potknięcia są częścią procesu

 

Przy każdej wpadce uważasz, że zrobiłaś katastrofalny błąd? To nie prawda! Wpadka nie oznacza zerowania licznika i powrotu na pole ‘start’. Jeśli podjęłaś już decyzję o zmianie i o tym, że chcesz o siebie lepiej zadbać to przygotuj się na wpadki, są naturalnym elementem procesu zmiany. Nie czekaj do jutra albo do poniedziałku tylko kontynuuj to, co zaczęłaś. Zjadłaś pół tabliczki czekolady? No cóż, po prostu przez resztę dnia postaraj się to równoważyć a niżeli uznać, że i tak już nabałaganiłaś więc nic się dzisiaj nie da z tym zrobić. I uwaga nie mam tu na myśli nastawienia typu: ‘O szit! Zjadłam pączka, teraz musze iść i to wszystko spalić’ To jest błędne koło, w którym jedzenie nie jest przyjemnością, a czymś złym. Nieco więcej tutaj.

3. Zaplanuj

 

Pisałam już o tym wielokrotnie, ale planowanie jest bardzo pomocne, oczywiście nie mówię o planowania wszystkiego co do minuty, ale warto zaplanować jadłospis na cały tydzień czy też dni, w które przeznaczymy czas na trening czy akywność. O planowaniu posiłków więcej możesz przeczytać tutaj.

 

4. Znajdź coś, co kochasz!

 

Tak, tak miłośc jest siłą napędową również w przypadku aktywności. Kobiety, które znalazły rodzaj aktywności, którą naprawdę lubią są dużo bardziej regularne, zmotywowane i osiagają lepsze rezultaty, ponieważ znalazły coś, co odpowiada ich unikalnemu stylowi i potrzebom. Traktuj aktywność nie jako coś co musisz wykonać, ale coś co jest dla Ciebie przyjemnością. Na muszeniu raczej daleko nie zajedziesz 😉

 

5. Praktykuj równowagę

 

Nie staraj sie być perfekcyjna. Życie jest zaskakujące, dzieci chorują, dłużej trzeba popracować, popsuty samochód potrafią pokrzyżować najlepiej zaplanowany dzień. Miałaś dzisiaj w planach trening, ale wracasz do domu po 23, bo wydarzyło się coś z powyższej listy? No cóż, ja bym odpuściła, ale wybór należy do Ciebie 😉 To samo tyczy się jedzenia, jeśli na codzień odżywiasz się zdrowo, jesz domowe, odżywcze posiłki to naprawdę nic sie nie stanie od lampki wina i kawałka pizzy w weekend.

 

6. Każdy dzień to wspaniała okazja

 

Bez względu na to, co wydarzyło się wczoraj, dzisiaj to dzisiaj. Warto wstać rano z intencją jak najlepszego dbania o siebie: nawodnienia, poruszania swojego ciała, jedzenia zdrowych, odżywczych posiłków, oddychania pełną piersią. Skup się na tym, co dzieje się teraz, a nie rozpamiętuj, że wczoraj być może powinęła Ci się noga. To tak nie działa, nasz mózg nie rozróżnia tego co jest teraz, od tego co było wczoraj, jeśli wciąż będziesz o tym myśleć no cóż… zdecydowanie nie jest to nawyk zdrowej kobiety 😉

7. Uśmiechaj się

 

Ten punkt chyba nie wymaga komentarza 😉

Tak czy inaczej zdrowe, dbające o siebie kobiety ustalają swoje zdrowie i szczęście priorytetem. Wiedzą, że w ten sposób będą również lepszymi mami, żonami, przyjaciółkami. Robią to, co mogą, aby być zdrowymi, silnymi i zachowywac równowagę.

Masz jakieś swoje sposoby i sugestie? Zostaw mi informację w komentarzu.

PS. Jesli chcesz w praktyce doświadczyć jak działają te zasady dołącz do akcji 21 DNI NA MACIE która rusza we wrześniu! Zapisac możesz się tutaj, akcja jest darmowa.

 

Jak o siebie dbać i pozostać w zgodzie ze sobą?

Jak o siebie dbać i pozostać w zgodzie ze sobą?

Dzisiaj mam dla Ciebie odpowiedź na kolejne pytanie, które otrzymałam od Was: jak dbać o siebie i pozostać w zgodzie ze sobą? Uznałam, że jest ono bardzo interesujące, ze względu na to, że często w życiu robimy coś, czego tak naprawde nie chcemy. A ja jestem zwolenniczką robienia w życiu tego, co się chce, jakkolwiek to zabrzmi. Uważam i głęboko wierzę, że każdy z nas po to ma wolna wolę, aby dokonywac świadomych wyborów, nie tylko na gruncie osobistym czy zawodowym, ale także na gruncie aktywności. Nie oznacza to, że zgodze się z Tobą, jeśli powiesz, że nie chce Ci się ze soba pracować i o siebie dbać. To, co chce powiedzieć to, to, że również w treningu powinniśmy szanować swoje uwarunkowania i predyspozycje zarówno psychiczne jak i fizyczne. Każdy z nas jest inny, unikalny, stworzony do czegos innego, ale jednak wszyscy bezwględnie jesteśmy stworzeni do ruchu. Bez względu na to, czy jesteś instruktorką gry na pianinie czy managerką Twoje ciało tak samo jak moje jest stworzone do ruchu.

Skąd taki mój pogląd?

Kiedyś uważałam, że skoro taki jest trend i tak mówią wszyscy do okoła, to powinnam robić to, co wszyscy.  Dobrze sie uczyłam, poszłam na studia, uczyłam się języków i rozpoczęłam karierę w międzynarodowej korporacji. Nie zadawałam sobie po drodze zbyt wielu pytań o to czy rzeczywiście tego od życia chciałam. Zdążyłam tam popracować kilka miesięcy i praktycznie z dnia na dzień odeszłam. Weszłam do gabinetu kadrowej i oznajmiłam, że dłużej nie dam rady i nie będę tutaj więcej pracować. Myślę, że sporo z nas zna podobne historie, ale czy wiesz jak ta historia przekłada się na grunt tego, jak o siebie dbamy i jak ćwiczymy? Często tak, jak w moi przypadku robimy coś, czego wcale nie lubimy, co nie jest z nami zgodne i… co prawdopodobnie nie przyniesie nam dobrych rezultatów, a może przyniesie ale tylko tymczasowe, dopóki będzie nad nami stał trener personalny i prowadził za rękę jak jeść i co zrobić na treningu. A przecież w absolutnie każdej sferze zycia chodzi o naszą niezależność. Dlatego czas spędzony na bieżni z poczuciem tego, że wcale tego nie lubisz albo cokolwiek innego z takim poczuciem nie będzie Ci służyć.

Moja odpowiedź

Moją odpowiedź znajdziesz w filmiku poniżej, zapraszam Cie również do pobrania arkusza z pytaniami, które pomogą Ci ustalić jaka aktywność jest dla Ciebie najlepsza.

 

 

Daj mi znać jak jest u Ciebie? Zgodzisz się ze mną?

 

 

 

Mój sposób na aktywną majówkę

Mój sposób na aktywną majówkę

Jestem z miasta, ale to miasto nie ukrywam bardzo mnie męczy. Zrobiłam już wszystko co mogłam, aby jak najbardziej je wygłuszyć. Mieszkam na przedmieściach, nie dojeżdżam do centrum do pracy w godzinach szczytu, unikam tłumów,  a jednak czuje ciągłą presję miasta, jego oddech na karku, warkot autobusów i szum samochodów za oknem. Ono szepce, że powinnam szybciej i wydajniej. Pójść tu albo tam, zrobić jeszcze to czy tamto. Na szczeście umiem mu już coraz częściej grzeczniej podziękować i powiedzieć, że dziekuję za jego liczne zaproszenia ale ja wolę inaczej. Wolniej. Po swojemu.

Górskie marzenia

Od dawna marzyłam o górach, nie o egzotycznych plażach, drinkach z palemką i innych takich, ale o górach właśnie. O tym, żeby poczuć swoje nogi po całodziennej wędrówce. Zmęczone tak uczciwie, pracą, którą wykonały. Dodatkowo zmęczone tym, że na plecach niosę mojego syna, który pomimo tego, że drobny waży już prawie 13 kg. To podchodzenie pod szczyt to taka uczciwa praca moich mięśni, nie potrzebuję siłowni, żeby się zmęczyć. Chodzeie po górach to prawdziwe wyzwanie, w dodatku połączone z resetem głowy. Gdzieś tam zamiast autobusu słyszę szum górskiego strumienia, gdzieś tam wiatr świszcze pomiędzy gałęziami a gdzie indziej słychać szelest leśnego zwierzęcia spłoszonego przez turystów. Zmysły sie wyostrzają. Czuje jak zupełnie inaczej niż w mieście zaczyna funkcjonować moja głowa a za nią podąża reszta, całe ciało.

Nie potrzebuję nic więcej

Z rana zaparzam kawę i słucham ptaków. Chodzenie samo w sobie jest wyzwaniem. Wieczorem ciało samo podpowiada czego potrzebuje, czyli ciepłego prysznica i delikatnego stretchu. Niczego więcej. Przygotowałam je już wcześniej do działania, teraz nie muszę stosować żadnych dodatkowych zabiegów, a jedynie wsłuchać się w jego mądrość. Prosi rozmasuj mnie tu i rozciągnij delikatnie pośladek poddany dodatkowemu obciążeniu. Zrób kilka rotacji, a kręgosłup Ci podziękuje.

 

Jak okiem sięgnąć las

Dlaczego tak ważne jest przebywanie w naturze? Ponieważ właśnie do tego zostaliśmy stworzeni i nadal nie zaadaptowaliśmy się do życia w miastach, przy biurkach i z telefonem w dłoni. Przebywanie w naturze wpływa niezwykle relaksacyjnie na nasz układ nerwowy i całe ciało. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że to najważniejsza składowa całej tej układanki. Jeśli nie będziemy od czasu do czasu się resetować i zwalniać to poddajemy swój organizm gigantycznemu stresowi. Kiedy ciągle gonią nas terminy, wytyczne, tramwaje i nowe filmy w kinie wtedy zaczynaja się schody. Nasz układ nerwowy nie wie, że to tylko “coś nowego do ogarnięcia”. On myśli, że stoisz przed niedźwiedziem i musisz sobie jakoś z tym poradzić, adaptuje się, a Ty wytwarzasz wzorzec adaptacji do tego, że mieszkasz w jaskini z niedźwiedziem. Ostatnio widziałam gdzieś, że 90% interwencji lekarskich w krajach wysokorozwiniętych może być łączona ze stresem (nie pytaj gdzie to widziałam, mignęło mi w internecie). A chyba łatwiej na chwile wyzluzować i pójść do lasu prawda?

Zmykam i ściskam,

Podziel się ze mną jak Ty spędzasz majówkę. Jestem ciekawa. Czy też preferujesz spędzać ją blisko natury czy może jesteś fanką city-break’ów?