Pomysł na biznes w domu, czyli jak powstawał Trening na bosaka i Wirtualne Studio

Pomysł na biznes w domu, czyli jak powstawał Trening na bosaka i Wirtualne Studio

Wirtualne Studio kończy rok!!! A w zasadzie nieco ponad rok, bo najpierw działało w wersji beta. Rok temu założyłam oficjalnie działalność gospodarczą i ruszyłam na serio z tematem pokonując własne strachy, które jak się okazało były głównie w mojej głowie! Zdecydowałam się realizować swój pomysł na biznes ze wszystkimi jego blaskami i cieniami. Przez ten rok Studio naprawdę fajnie się rozwinęło. Jeżeli jesteś ciekawa jak ten proces wyglądał ‘od środka’ czytaj dalej.

 

Skąd taki pomysł na biznes ?

 

Potrzeba matką wynalazku. Po urodzeniu dziecka okazało się, że mam sporo mniej czasu zarówno na pracę jak i na trening własny. Któż mógł się tego spodziewać? 😉 Po porodzie wróciłam do pracy szybko. W zasadzie już po połogu zaczęłam prowadzić pierwsze zajęcia. Okazało się, że kolidują one nieco z życiem rodzinnym, odbierają nam wspólne wieczory, a ja po nieprzespanych nocach wcale nie mam tyle enrgii ile bym sobie życzyła… Nie miałam również za bardzo czasu na dbanie o siebie pod kątem ruchu, co było frustrujące. Wbrew obiegowej opinii instuktor prowadząc zajęcia wcale nie ćwiczy dla siebie. Przynajmniej ja tak uważam. Czasami marzyłam o tym, aby ktoś powiedział mi co mam robić. Nie miałam jednak czasu na to, aby pójść na zajęcia do kogoś. I tak mieliśmy mało wspólnych wieczorów, przecież prowadziłam swoje zajęcia…

Kiełkująca idea

Zaczęłam korzystać z subskrypcji online, ponieważ były one wygodniejsze niż szukanie czegoś na chybił-trafił na YouTubie, miały strukturę, wiedziałam, że lubię ćwiczyć z tą konkretną osobą. Powoli zaczęła świtać mi myśl, że przecież też mogłabym zrobić coś podobnego! Postanowiłam, że stworzę miejsce, gdzie będziemy dbać o zdrowie w najbardziej holistyczny sposób, jaki jest za pośrednictwem internetu możliwy, dlatego studio łączy w sobie zarówno treningi jak i przepisy ale także comiesięczne misje, które pozwalają znaleźc wytchnienie w codzienności.

Wymagająca rola

Stając się mamą zrozumiałm, jak bardzo wymagająca jest ta rola i jak mało przestrzeni zostaje często dla nas samych. Uważam, że media społecznościowe tworzące presję w dodatkowej sferze życia, nie są tutaj pomocne, sama nie śledzę praktcznie żadnych fit-profili na Instagramie ani na Facebooku, ponieważ nie uważam, aby mi one służy. Ile sefiaków przed lustrem jesteś w stanie znieść? Ile nowych kreacji treningowych? I ile zdjęć owsianek? 😉 Ale jak miałam to swoje wyimaginowane miejsce stworzyć, skoro totalnie nie znam się na internetach?

Pomysł na biznes - klawiatura i słuchawki

 

 

Mama stawia pierwsze kroki

 

Skoro sie nie znam to…oznaczało, że musiałam się poznać, ponieważ myśl o stworzeniu własnego rozwiązania online nie chciała mnie opuścić. Kiedy Rysio poszedł do żłobka okazało się, że często przynosi ze sobą różne atrakcyjne choroby, a ja często musiałam odwoływać treningi i brać zastępstwa, żeby móc się nim opiekować (jakoś nie byłam przekonana do instytucji niani, a partner niestety nie mógł co chwila brać wolnego).

Motywacja

Moja motywacja jeszcze bardziej się wzmocniła. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że w polskim internecie jest mnóstwo dziewczyn, które tworzą kursy online i inne cuda, a skoro one potrafiły to oznaczało, że ja też mogę się nauczyć! Najpierw zbudowałam swoją pierwszą stronę www, brzydką jak noc, a po roku, na początku 2016 roku już ładniejszą stronę, z której byłam względnie zadwolona. Była to pierwsza wersja www.treningnabosaka.pl Zaczęłam również prowadzić bloga, bardzo nieśmiało, nie miałam wtedy ładnych zdjęć, nie miałam również pojęcia czy ktokolwiek zechce czytać, to, co napiszę.

 

Nie miałam dokładnego planu, ale wiedziałam, gdzie chcę dojść

 

Na tamtym etapie, czyli na początku 2016 roku nie miałam dokładnego planu jak zbudować moje rozwiązanie online. Nie do końca również znałam jego kształt, wiedziałam jedynie, że chcę coś takiego zrobić. Planu nie miałam bo po prostu nikt mi nie powiedział jakie są kolejne etapy działania. Podglądałam, co robią inni i szłam intuicyjnie do przodu. Po jakimś czasie stwierdziłam, że chyba przydałoby się kręcić jakieś filmiki, wcześniej współpracowałam z firmą, dla której nagrałam kilka filmików z treningami i wiedziałam, że czuję się w tym całkiem nieźle. Nie miałam ani sprzętu ani wiedzy technicznej jak takie firmy obrabiać. Zdążyłam zrobić cztery samodzielnie, po czym poznałam Kasię Wojniak, bez której ten projekt na pewno nie wyglądałby tak ładnie. Kasia jest odpowiedzialna za filmy, zdjęcia, banery i robi to naprawdę świetnie! Jestem bardzo wdzięczna losowi, że przysłał Kasię na moje zajęcia grupowe 🙂

Pierwsze kroki

We wrześniu 2016 zrezlizowałam pierszą akcję, jaką był Miesiąc Treningów na bosaka, znajdziesz ją na moim kanale na YouTubie. W akcji udział wzięło 600 osób, co było dla mnie ogromnym sukcesem! Po akcji ruszyła wesja beta studia, chociaż nie była to forma, którą chciałam osiągnąć to był to jakiś początek. Na maile z regularnymi treningami zapisało się kilkadziesiąt osób i część z nich nadal jest w Wirtualnym Studio (dziękuję za zaufanie dziewczyny <3). Chociaż ta działalność nie pokrywała jeszcze kosztów wytworzenia materiałów i kosztów narzędzi, z których korzystałam to i tak uznałam to za dobry znak i coś wewnętrznie kazało mi iść w tą stronę.

Pomysł na biznes - założycielka

 

Rok Wirtualnego Studia i co się działo za kulisami

 

Mozolnie krok za krokiem posuwałam się do przodu, co nie było łatwe. Często wstawałam o 5 rano, żeby uczyć się jak coś zrobić na stronie, jak zbudować rozwiązanie, o które mi chodzi bo wizja była coraz bardziej klarowna i już wiedziałam, że chcę posiadać własną platformę. Byłaboby to dosyć kosztowne rozwiązanie gdybym zleciła jej budowę informatykowi więc…postanowiłam ją zbudować sama. Za moimi plecami Rysiek roznosił mieszkanie na strzępy, wysypywał mąkę na kuchenną podłogę, pakował rolki papieru toaletowego do muszli klozetowej, rozsypywał wszystkie dostępne w polu widzenia klocki, naklejał plastelinę na ścianę.

Wciąż nieidealnie ale samodzielnie

Wciąż szukałam rozwiązań, o które mi chodziło, ponieważ tak na dobrą sprawę nie za bardzo miałam kogo zapytać. Finalnie we wrześniu 2017 roku mogłam zaproponować klientkom rozwiązanie, z którego byłam zadowolona. Wciąż nie było idealnie, ale czułam, że jestem już o krok od czegoś naprawdę fajnego i funkcjonalnego. Jak się okazało byłam na początku drugiej ciąży, czułam się wiadomo jak to w pierwszym trymestrze, ale nadal dopracowywałam rozwiązanie, obsługiwałam ręcznie część zamówień, tak aby zapewnić dziewczynom w Studio jak najlepszą jakość.

 

Społeczność

 

Dziewczyny dołączające do Studia są absolutnie niesamowite, wyrozumiałe i po prostu współtworzą Studio. Niektóre z nich są w Studio od samego początku <3 To niesamowite i jestem za Was wszystkie bardzo, bardzo wdzięczna. Dzięki Wam mogę rozwijać tą ideę. Moim celem jest to, aby prezentować jak najbardziej holistyczne podejście do tematu i nie tworzyć zbędnego ciśnienia, którego mamy aż nadto: opieka nad dziećmi, prowadzenie domu i praca są same w sobie sporym wyzwaniem.

Plany

Mam mnóstwo dalszych planów, które mogą zostać zweryfikowane przez pojawienie się drugiego dziecka, zakładam taką możliwość. Oczywiście, że chciałabym, aby było szybciej, sprawniej czy coś tam. Wiem jednak, że gdybym tak cisnęła na maksa to daleko bym nie zajechała. Może bym zajechała, ale pewnie kosztem rodziny i swojego własnego zdrowia. Udało mi się doprowadzić Wirtualne Studio do miejsca, w którym jest ono względnie zautomatyzowane, a dziewczyny dostaną materiały bez względu na to czy Rysiek ma ospę tak jak ostatnio czy też nie. Wciąż jest wiele rzeczy, które chciałabym ulepszyć, a po cichu marzę o…zbudowaniu aplikacji! Ale o tym pomyślę za jakiś czas. Teraz czekam na dzidziusia, staram się dopracowywać to, co jest, prowadzę ostatnie treningi.

Podsumowanie

Podsumowując dwa lata temu kompletnie nie miałam pojęcia dokąd zmierzam. Moje umiejętności techniczne były zerowe, warto jednak mieć wizję i krok po kroku ją realizować, do czego zachęcam Was wszystkich. Być może na początku to, co chcesz zrobić jest mało klarowne ale napewno jest możliwe!

Jeśli ten wpis był dla Ciebie w jakiś sposób inspirujący podziel się ze mną swoimi odczuciami w komentarzu. Podeślij komuś, kto być może się zainspiruje.

Ściskam,

Kasia

 

 

Jak przygotować się do ciąży?

Jak przygotować się do ciąży?

Niektóre z nas z utęsknieniem wypatrują dwóch kresek na teście, inne są nimi totalnie zaskoczone. Nawet jeśli planowałaś ciążę wcześniej to na początku wydaje się nieco surrealistyczna, nie wiemy co się z nami dzieje, ani co warto byłoby zrobić, jak się przygotować? Zaczynają pojawiać się obawy czy aby na pewno robię wszystko co w mojej mocy, aby zapewniść optymalne zdrowie sobie i dziecku. Moja pierwsza ciąża była kompletnym zaskoczeniem, nie byłam przygotowana, nie wiedziałam czego za bardzo się spodziewać, towarzyszyło mi mnóstwo obaw. Obecnie minęłam półmetek drugiej ciąży, planowanej i już z lepszym przygotowaniem. Dlatego postanowiłam o tym napisać, zaznaczam jednak, że są to moje subiektywne doświadczenia, obserwacje i wyciągnięte na podstawie pierwszej ciąży wnioski. A na końcu artykułu czeka na Ciebie prezent – 3 krótkie treningi dla kobiet w ciąży do pobrania.

Ile wcześniej i jak zacząć przygotowania?

Niestety w medycynie zachodniej rzadko podkreślane jest odpowiednie przygotowanie do ciąży i porodu przez OBOJE partnerów. W pewien sposób cała odpowiedzialność spada na kobietę, a przecież pomimo tego, że to mama nosi dziecko pod sercem oboje rodzice są odpowiedzialni za przekazanie materiału genetycznego jak najlepszej jakości swojemu dziecku. W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej czas zalecany na odpowiednie przygotowanie to 2 lata zarówno dla mamy jak i taty. Nie sugeruję jednak, abyś odkładała decyzję o ciąży. Jeśli dbasz o siebie – zdrowo się odżywiasz, ćwiczysz z szacunkiem dla swojego ciała, wysypiasz się, unikasz stresu i nie stosujesz używek, można uznać, że jesteś w pewien sposób przygotowana. Jeśli Twój partner nie jest zbyt aktywny, uwielbia kebab, coca-colę i wyskoczyć na dymka,  to warto zasugerować mu pewne zmiany w stylu życia. Myślę, że on sam też zauważy różnicę w swoim samopoczuciu.

Warto zacząć ćwiczyć

Jeśli do tej pory nie byłaś zbyt aktywna i masz jeszcze trochę czasu przed zajściem w ciążę, to to jest ten moment, w którym warto się zmobiliozwać i przygotować swoje ciało na nadchodzące trudy. Dzięki regularnej aktywności poprawisz świadomość własnego ciała, podniesiesz wydolność. Będziesz również doświadczać mniej dolegliwości bólowych i jesli będziesz ćwiczyć z głową sam poród również będzie łatwiejszy. Warto wzmocnić mięśnie posturalne i głębokie, a także zadbać o utrzymanie prawidłowej sylwetki przed ciążą, ponieważ ulegnie ona zmianie już w samej ciąży, jak również po ze względu na nieustanne karmienie i noszenie dziecka w początkowych miesiącach. Im lepsze przygotowanie tym będzie Ci po prostu łatwiej, ale bez przesady, o czym zaraz.

Czego unikać?

Warto w okresie przygotowań do ciąży zrezygnować z używek – narkotyki, alkohol, papierosy odpadają z wiadomych względów. Warto zrezygnować również z mocnej kawy, herbaty, napjów energetycznych oraz…cukru, który również obciąża organizm.  Jeśli bardzo intensywnie trenujesz i planujesz ciążę może warto zwolnić nieco obroty na pewien czas? Należy pamiętać, że trening to stres dla organizmu. W warunkach dużego obciążenia Twoje ciało będzie skupiało się na przetrwaniu, a nie na tym, aby stworzyć nowe życie. Intensywnych treningów unikałabym również przez całą ciążę i na kilka miesięcy po porodzie ze względu na to, jak dużym obiążeniem dla organizmu kobiety jest już sama ciąża i zmiany jakie zachodzą w całym ciele. Aktywność treningowa powinna więc być zrównoważona z aktywnością domową i zawodową. Jeśli masz już jedno dziecko, ciąża potrafi być prawdziwym maratonem 😉

Zadbaj o swoje mięśnie dna miednicy i oddech

Nawet jeśli na codzień nic nie wskazuje na to, aby dno miednicy stanowiło jakikolwiek problem, pamietaj, że ciąża to zweryfikuje, dlatego warto wybrać się do fizjoterapeuty uroginekolgicznego, który zbada i oceni stan Twoich mięśni dna miednicy. Kobiety, które ćwiczyły mdm przed ciążą mają większość świadomość tego obszaru zarówno w ciąży jak i podczas porodu co ułatwi sprawę podczas wielkiego finału jak i późniejszy powrót do formy, a jest to pierwszy bastion, o który należy zadbć po porodzie. Nie można również zapomnieć o oddechu, który jest kluczowy na absolutnie każdym etapie życia. W ciąży sprawa jednak nieco się komplikuje, ponieważ wraz z powiększającym się brzuchem głęoki, odżwyczy, przeponowy oddech staje się momentami nie do osiągnięcia. Jeśli masz trochę czasu na przygotowania popracuj nad oddechem już teraz.

Odpowiednia dieta i probiotyki mogą być pomocne

Wspominałam już o tym, że zdrowa, zrównoważona dieta opierająca się na nieprzetworzonych produktach to podstawa. Ciąża to gigantyczny wydatek energetyczny dla ciała kobiety i niestety dostarczanie sobie energii w postaci pustycha kalorii nie jest najbardziej racjonalnym zachowaniem. Krew i nerki mają tutaj bardzo duże znaczenie, wiele z nas w ciąży cierpi na anemię, dlatego warto zwrócić uwagę na swój sposób odżywiania już przed ciążą. Sięgać po sezonowe warzywa i spożywać 3 ciepłe posiłki w ciągu dnia. Pomocne może być również przyjmowanie dobrej jakości probiotyku, który pomoże ustabilizować pracę jelit i usprawnić układ odpornościowy. Te działania w porównaniu do pierwszej ciąży pomogły mi pod względem intensywności porannych mdłości, które w drugiej ciąży były zdecydowanie mniejsze, miałam więcej energii, a także uchroniły mnie prze infekcjami intymnymi, które w pierwszej ciąży niestety bardzo mi doskwierały.

Daj mi znać czy ten tekst był dla Ciebie pomocny, a może o czymś zapomniałam? Jeśli znasz kogoś kto planuje ciążę podziel się z nim linkiem, może również skorzysta.

Ściskam,

Kasia

PS. Mam dla Ciebie prezent, jeśli jesteś w ciąży to przygotowałam dla Ciebie zestaw trzech krótkch treningów dla kobiet w ciąży, które możesz pobrać TUTAJ podając swoje imię oraz adres email.

 

 

Płaski brzuch i zdrowe ciało, czyli jak zaangażować mięsnie centrum?

Płaski brzuch i zdrowe ciało, czyli jak zaangażować mięsnie centrum?

Ostatnio mięśnie core czy też centrum stały się niezwykle popularne. Do niedawna liczył się tylko sześciopak, dla niektórych nadal liczy się tylko on, ale na horyzoncie pojawiają się również inne tendencje. O tym, czy jest core pisałam już tutaj. Jeśli jestes nowa na blogu koniecznie zajrzyj i dowiedz się o co chodzi.

Trening core

Koncepcja treningu core jest często stosowana w pracy fizjoterapeutów czy treningu kierowanego specyficznie na tą grupe mięśniową. Takim treningiem jest przykładowo pilates, chociaż zaznaczam, że nie jest to jego jedynym celem. W klubach fitness pojawiają się również zajęcia mające core w nazwiej. Core jest ważny, ponieważ to on stabilizuje nasze ciało w niestabilnym życiu, czy to w autobusie, czy to przy podnoszeniu dziecka czy na desce surfingowej albo snowboardowej – wybierz sama. Bez silnego głębokiego gorsetu niestety będziemy skazani na nieprawidłowa postawę ciała, urazy i ból. Sorry, ale musiałam to napisać.

płaski brzuch

 

Jak prawidłowo zaangażować mięśnie centrum?

Niestety core ma to do siebie, że nie da się zaangażować poprzez samoczynne wykonywania ćwiczeń. O ile mięsień prosty poddaje się mechanizmowi wykonywania danego ruchu, o tyle jego koledzy znajdujący się pod spodem i w niedalekim sąsiedztwie w nosie mają liczbę powtórzeń czy obciążenia.

Znajdź najepierw neutralne ustawienie kręgosłupa i  zlokalizuj swoje mięśnie głębokie

W bezruchu, leżąc na macie z ugiętymi kolanami postaraj się rozszerzać klatkę piersiową na wdechu we wszystkich kierunkach, poczuj jak powietrze wędruje do dna miednicy. Na wydechu zaangażuj dno miednicy, postaraj się zbliżyć do siebie guzy kulszowe (kości, na których siedzisz), dalej zwężyć talię i żebra, tak żebys poczuła gorset otulający dookoła Twój brzuch i unoszący od dołu jego zawartość. Pępek na wydechu powinien powięziowo wędrować w górę w stronę żeber, a nie w dół.

Zalecenie jest takie, aby nie tyle wciagać brzuch, ponieważ takie działanie powoduje nadmierną presję na mięśnie dna miednicy, ale właśnie unosić dno miednicy i zwężać talię i żebra. Na początku nie potrzebujesz ruchu, nie potrzebujesz nic zginać, podnosić, powtarzać milion razy. Przy takiej pracy powinnaś poczuć delikatne “motyle w brzuchu”. Jeżeli ta koncepcja jest dla Ciebie totalnie nowa, daj sobie czas na poczucie o co w tym chodzi i o to jak wytworzyć połączenie głowa-mięśnie głębokie.

płaski brzuch

Co mi to daje?

Tak jak napisałam, dni miliona brzuszków są chyba policzone, teraz stawia się coraz bardziej i dobrze na świadomą, metodyczną i zgodną z biomechaniką pracę. Taka praca da Ci rezultaty w postaci pięknej sylwetki, smukłej talii i zdrowego ciała bez bólu. Od siebie mogę tylko dodać, że na właśnym ciele przetestowałam również wracanie do formy po porodzie – płaski brzuch miałam już po 2 tygodniach! A powiem, że nie robiłam absolutnie NIC w tym kierunku. Po prostu moje mięśnie głęboki zadziałały jak naturalny gorset 🙂

Masz pytania, sugetie, informacje? Napisz do mnie maila lub odezwij się w komentarzu 🙂

Jeżeli chcesz zgłębić tajniki pracy z mięśniami głębokimi to zapraszam Cię na mój majowy wyjazd na Mazury, gdzie będziemy ćwiczyć, oddychać głęboko i cieszyc się bliskościa natury. Wszystkie informacje znajdziesz tutaj. Zostały mi 4 miejsca!

Wyjazd do Francji i dlaczego każda mama powinna wziąć urlop

Wyjazd do Francji i dlaczego każda mama powinna wziąć urlop

Plac powoli wypełnia się ludźmi, są młodzi, starsi, rodziny z dziećmi. Na parapetach okalających plac budynków, tak samo jak w całym mieście palą się świeczki. Magicznie jest oglądać ten spektakl miejski, w którym biorą udział również mieszkańcy. Zapalanie świec w oknach to tradycja sięgająca połowy XIX wieku. Na fasadzie ketedry ropoczyna się spektakl dźwięku i światła. Mam wrażenie, że budynek zaczyna żyć swoim życiem, pulsuje, wypełnia się światłem, a potem gaśnie. Czuję się jak dziecko i łapię się na tym, że buzię mam otwartą ze zdumienia. Tak właśnie rozpoczęła sie moja tygodniowa wycieczka do Francji, uczestnictwem w Fête des Lumières.

Jak się pije wino?

Pomimo grudnia pogoda nie zawodzi i przez cały tydzień towarzyszy mi słońce. Optymistycznym jest również to, że jasno jest aż do około 17. Z okien pociągu podziwiam winnice, jest zima, nie wyglądają więc tak urokliwie jak w lecie, ale i tak jest pięknie. Jedziemy na degustację win do restauracji przynależącej do drugiej największej w regionie winnicy. Mały lokal serwuje wyśmienite wino oraz fantastyczne potrawy, wytwarzane z lokalnych produktów. Nie będę się rozwodzić nad smakiem i aromatem, wiadomo chyba każdemu, że kuchnia francuska jest słynna na całym świecie i to nie tylko ze względu na croissanty z czekoladą 😉 Obsługująca nas Pani cierpliwie tłumaczy o co w tym całym smkowaniu wina chodzi, co po czyn następuje i na jakie aspkty zwrócić uwagę. Teraz cały ten rytuał nabieranie zupełnie nowego znaczenia i gorąco polecam każdemu, jeśli ma możliwość wzięcie udziału w takiej degustacji.

Góry na wyciągnięcie ręki

Zatrzymałam się w małej, aczkolwiek urokliwej miejscowości Valence. Blisko stąd zarówno nad morze jak i w góry. Fajnie jest mieć taki wybór, wybieram góry. Jedziemy do Grenoble, a stąd wybieramy się do Crolles, gdzie wchodzimy na Dent de Crolles. Słoneczna pogoda i fantastyczne widoki pozwalają na załadowanie akumulatorów do pełna. Czuję, że mogłabym tutaj zostać na dłużej, mam wrażenie jakbym przeniosła się do innego świata. Jest cicho, w pewnym sensie, bo wiatr wieje niemiłosiernie na takich wysokościach. Pozwala to jednak człowiekowi nabrać dystansu i przyjrzeć się pewnym sprawom z innej perspektywy. Dla rządnych adrenaliny w Crolles znajduje się znakomity punkt paralotniarski, a cała okolica oferuje liczne atrakcje od wędrówek górskich po spływy kajakowe, wymagające trasy rowerowe i wiele innych.

Urlop od mamowania

To był mój trzeci urlop od mamowania. Pierwsze dwa były weekendowe, teraz nie było mnie tydzień i byłam stosunkowo daleko. Już po dwóch dniach czułam sie wypoczęta, a cały tydzień był moim zdaniem optymalny, gdybym została dłużej chyba bym się zapłakała. Naładowałam baterie, a do domu wróciłam stęskniona. Domownicy również nabrali świeżej perspektywy. Bilans końcowy: same plusy! Wypoczęta mama, bardziej samodzielni tata i dziecko, nowe doświadczenia. Polecam Wam mamy taki urlop. Świat sie nie zawali seriously!

Ściskam i życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt!

PS. Widzimy się w styczniu i rozpoczynamy Nowy Rok wyzwaniem fitnessowo – wellnessowym. Zapisz się do newslettera i nie przegap 🙂

 

Dobry początek dnia

Dobry początek dnia

Uwielbiam poranki! Są najprzyjemniejszą częścią dnia. A jak to się stało, że je uwielbiam? Oczywiście ustaliłam pewne reguły gry dotyczące poranków. Nie nastawiam budzika, ale nie dlatego, że mogę spać tak długo jak tylko zamarzę. Wręcz przeciwnie! Mój syn jest budzikiem i to takim bez funkcji drzemki! Dobry początek dnia ustala rytm na kilkanaście następnych godzin, dlatego warto poświęcić chwilę na uporządkowanie siebie zanim zaczniemy cokolwiek robić. Mam nadzieję, że ten post zainspiruje Cię do zaczynania dnia we właściwy sposób. Bez niedokończonego śniadania na stole i pędzenia na autobus.

Najważniejsze w tym wszystkim to ustalić sobie pewien zestaw czynności, które wykonujesz każdego ranka. Nie zostawiaj tego, co robisz rano przypadkowi, no chyba, że jestes totalnym freestyle’owcem i generalnie nie dotyczą Ciebie żadne schematy. Mnie dotyczą, dlatego mam też rytuał, którego się trzymam.

Zawsze z rana wypij/zjedz coś ciepłego

moinKiedy pracowałam w hostelu w Berlinie mieliśmy bardzo wesołą ekipę, składającą się z ludzi z całego świata. Oczywiście najbardziej na świecie uwielbiałam poranne zmiany ze śniadaniem i całyą swoją otoczką powolności. Wstawałam o 5.00, a 0 6.00 zaczynałam pracę na recepcji. W cieplejsze dni jechałam na rowerze w stronę Alexanderplatz, w chłodniejsze korzystałam z U-bahnu. Wracając do ciepłych napojów. Z rana przychodziła ekipa sprzątająca, wśród nich była dziewczyna z Kolumbii, która zawsze, ale to zawsze wypijała przed śniadaniem coś ciepłego i tłumaczyła mi, że w ten sposób trzeba obudzić żołądek. Nie wiem czy to kolumbijski zwyczaj, ale od tego czasu również rozpocznam dzień ciepłym napojem. Zwykle szklanką wody z cytryną. Kawa odpada o tej porze, a dlaczego napiszę innym razem.

 

Ćwicz mała!

Ta historia z kolei wiąże się z Indiami. Kiedy tam byłam, przez dwa tygodnie mieszkałam u rodziców znajomego. Mówi się, że kobiety w Indiach nie praktykują jogi, ale ja widziałam jak jego prawie 70-letnia mama rozpoczynała dzień pranayamą oraz łagodną praktyką. Szczerze? Patrząc na nią wtedy myślałam sobie, że też chciałabym być w takiej formie jak ona w jej wieku i wiem, że jest to możliwe! To może być sygnał również dla Ciebie, żeby znaleźć chwilę na aktywność z rana. Osobiście należę do grona osób, które jeśli nie poćwiczą z rana, nie poćwiczą wcale. Może jesteś osobą, która ćwiczy wieczorem, wtedy zignoruj tą propozycję i ćwicz nadal wieczorem.

Zrób plan dnia dzień wcześniej

Nie wiem czy już wspominałam, ale jestem trochę zakręcona na punkcie list i planowania. Uwielbiam to! Żeby wiedzieć jakie mam główne rzeczy do wykonania danego dnia wykonuję listę spraw do załatwienia w poprzedzający go wieczór. Zapobiega to odkładaniu rzeczy na później, snuciu się bez celu oraz najważniejsze bieganiu w panice i niedojadaniu śniadania, bo przecież za 5 milisekund muszę już wyjśc, a nadal nie umyłam zębów!

Jak wygląda Twój poranek i jakie masz zwyczaje? Chętnie się dowiem.

podpis

 

Treningi online – moje zdanie

Treningi online – moje zdanie

Jak zwykle zaznaczam, że jest to moja, osobista opinia. To, co dla mnie jest pomocne, dla Ciebie może okazać się totalnie bezużyteczne. Jako, że organizuję wyzwanie online chciałabym napisać kilka słów na temat treningów online – dlaczego z nich korzystam oraz co mnie skłoniło do tego, aby samej taką akcję zorganizować. trening online

Moje zdanie

Osobiście wprost uwieeeelbia treningi online. Nie twierdzę, że są one równoważnym substytutem uczestnictwa w zajęciach, ale znacznie ułatwiają życie. Dlatego właśnie zorganizowałam miesiąc treningów na bosaka. Jeśli jesteś w permanentnym niedoczasie – prowadzisz dom, masz małe dziecko i do tego pracujesz, to cóż dojazd na i z zajęć są dla Ciebie zapewne stratą czasu, który mogłabyś przeznaczyć na zabawy z maluchem, czytanie książki wieczorem lub robienie czegokolwiek innego. To jeden z głównych powodów, dla których sama korzystam z treningów online. Taki trening mogę zrobić bez wychodzenia z domu, co przy jesiennej i zimowej aurze samo w sobie jest już nie lada wyzwaniem. Rozkładam matę, kiedy mam chwilę i zaczynam ćwiczyć. Dodatkowo pokazujesz swojemu maluchowi (jeśli go oczywiście masz) że ruch i dbanie o siebie to coś fajnego.

trening online

Ale jak to?

Jeżeli znasz już trochę swoje ciało, wiesz co Ci służy, co lubisz, a czego nie, to ja ze swojej strony jak najbardziej mogę polecić to jakże wygodne rozwiązanie. Wiem, że instruktorzy podkreślają jak ważne jest chodzenie na zajęcia i jak najbardziej się z nimi zgadzam, jednak fakt jest faktem, coraz więcej treści jest dostępnym w internecie. Ludzie uczą się bardzo złożonych rzeczy za pośrednictwem sieci, dlaczego my tutaj mielibyśmy mieć inaczej?

Korzystam z lekcji online również dla urozmaicenia, fajnie jest zaczerpnąć inspiracji oraz wyłączyć się i robić po prostu to, co ktoś inny dla Ciebie przygotował. Nie muszę się wtedy zastanawiać co i jak zrobić, mam już swoje ulubione portale, z których korzystam. Zazwyczaj korzystam z wersji płatnych, na youtube nie potrafię jakoś w tym gąszczu wszystkiego odnaleźć czegoś co byłoby dla mnie na tyle fajne, abym była w stanie do tego regularnie wracać.

Polecam

Poniżej podaję kilka moich faworytów, gdyby ktoś z Was byłby zainteresowany:

  1. http://www.pilatesanytime.com/
  2. http://yogawithadriene.com/
  3. http://www.shonavertue.com/
  4. http://www.amandabisk.com/

Chętnie dowiem się, jakie jest Twoje zdanie na ten temat. Również, jeśli znasz jakieś fajne, nie super zabijające treningi online daj mi znać 🙂

podpis